piątek, 30 grudnia 2011

Alex Kava: ,,Dotyk zła"


 
 Wydawnictwo: Harlequin Enterprices, Mira 2003
 Tytuł oryginału: ,,A perfect Evil" 
 Język oryginału: angielski 
 Przekład: Katarzyna Ciążyńska 
 Liczba stron: 512


Alex Kava to amerykańska pisarka, która na swoim koncie ma już wiele powieści, głównie kryminały. Autorka od dziecka marzyła o tym, aby zostać pisarką. Jej pragnienie się spełniło - każdy miłośnik literatury z dreszczykiem zna to nazwisko. Kava serię książek o Maggie O'Dell, liczącą osiem tomów. Poza tym napisała kilka odrębnych tytułów. ,,Dotyk zła" to pierwsza część cyklu o agentce Maggie. 
Ronald Jeffreys został uznany za seryjnego mordercę i skazany na śmierć za trzy brutalne morderstwa. Mieszkańcy Platte City są wreszcie spokojni o swoje dzieci. Trzy miesiące później ginie kolejny dziesięcioletni chłopiec, co gorsza - w identyczny sposób, jak jego poprzednicy. Czyżby naśladowca? A może ktoś niesłusznie skazał Jeffreysa? 

piątek, 23 grudnia 2011

Zdrowych, wesołych, spokojnych

...Świąt Bożego Narodzenia. Otóż tak, kolejny rok za nami, kolejne święta tuż tuż. Czas leci strasznie szybko. Aż mi się nie chce wierzyć, że to już! 
Nie będę się rozpisywać, bo każdy ma już dzisiaj dużo roboty. Ja obecnie czekam, aż upiecze się drugie ciasto. No dobra, do rzeczy. 
Kochani, życzę Wam wszystkim zdrowych, wesołych, spokojnych i spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół Świąt Bożego Narodzenia - wielu wspaniałych prezentów, pyszności na wigilijnej kolacji, śmiechów, radości; udanego Sylwestra; szczęśliwego Nowego Roku, chociaż myślę, że do tego czasu się wirtualnie spotkamy ;) 

Pozdrawiam serdecznie!
Weronika 

niedziela, 18 grudnia 2011

Mój dzień w książkach - zabawa!

U Prowincjonalnej Nauczycielki zobaczyłam zabawę, która została zapoczątkowana u Lirael. Bardzo sympatyczna sprawa, do której z przyjemnością przystąpię:) 
Zabawa polega na tym, aby luki w poniższych zdaniach uzupełnić tytułami książek, które przeczytało się wyłącznie w 2011 roku. Tytuły można odmieniać przez przypadki (mam nadzieję, że nie tylko, bo inaczej popełniłam błąd!)
Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____. 


Mój tekst: 
Zaczęłam dzień od Śniadania mistrzów. W drodze do pracy zobaczyłam Mordercę bez twarzy  i przeszłam obok Cyrku odmieńców, żeby uniknąć Infekcji,ale oczywiście zatrzymałam się przy Martwej naturze. W biurze szef powiedział: Zachowaj spokój i zlecił mi badanie Zapachu rumianku. W czasie obiadu z Rudowłosą Alicją zauważyłam Mistrza pod Cukiernią pod Amorem. Potem wróciłam do swojego biurka Ślepej Bogini. Następnie, w drodze do domu, Kupiłam rękę, bo mam już przyniesioną mi głowę wiedźmy. Przygotowując się do snu, wzięłam Miasto i miasto i uczyłam się o Wojnie futbolowej, zanim powiedziałam dobranoc Objęciom nocy

Uff ;) Zachęcam wszystkich do zabawy! Świetna rozrywka :) 

sobota, 17 grudnia 2011

.

Tak, ja żyję. Prawie w ogóle nie czytam poza lekturami. Nie mam czasu. Nie, to nie jest zastój - bo chętnie zamiast po Prusa, sięgnęłabym po coś, co ostatnio nabyłam. Poza tym pożyczyłam od znajomej wszystkie 8 książek Alex Kavy - z tym, że nie mam nawet kiedy ich otworzyć.
Wasze blogi obserwuję, chociaż po cichu. Nie mam głowy do komentowania. Choruję też na niechcemisie. Eh. 

środa, 7 grudnia 2011

Frances Reilly: ,,Diabelskie nasienie"



  Wydawnictwo: PWN 2011
  Język oryginału: angielski 
  Tytuł oryginału: ,,Suffer the Little Children"
  Przekład: Zofia Kunert
  Liczba stron: 284
  

Jestem w szoku. Ta recenzja nie będzie profesjonalna, broń Boże. Piszę pod wpływem emocji i chociaż wiem, że to duży błąd, jestem pewna, że inaczej nie mogłabym zrecenzować tej książki. I tyle. 
Frances Reilly to kobieta, którą pragnę poznać. Być może mi się uda, wątpię. To osoba niezwykle odważna, silna. Osoba, która przeszła w swoim życiu naprawdę wiele. Osoba, która jako dwuletnie dziecko została porzucona przez matkę i oddana pod opiekę do Ubogich Sióstr Nazaretańskich. Wówczas jedynymi bliskimi ludźmi, których miała - ba! których znała! - były jej dwie siostry - sześcioletnia Loretta i kilkumiesięczna Sinead. 
Zakonnice, które sprawowały opiekę nad dziewczynką, nawet nie próbowały stworzyć pozorów przed Frances i innymi wychowankami Domu Ubogich Sióstr Nazaretańskich. Nie rozmawiały z nimi. Nie uśmiechały się. Nie starały się nawet w minimalnym stopniu zastąpić im rodziny. Nie chciały nawiązać żadnej więzi ze swoimi podopiecznymi.
No, chyba że bierzemy pod uwagę więź między pięścią a twarzą. Zakonnice biły Frances i resztę. Powodami były naprawdę śmieszne sprawy, typu niedokładne umycie podłogi czy niewłaściwy sposób patrzenia się. Bywało i tak, że młode osoby obrywały za nazwisko. Reilly brzmi przecież iście diabelsko. 
Zakonnice opiekujące się Frances i jej rodzeństwem nie wierzyły w Boga. Nie tak naprawdę. Bo jak można jest nazywać siebie katolikiem i znęcać się zarówno psychicznie, jak i fizycznie na małych, bezbronnych i niewinnych dzieciach? Jak można używać środka dezynfekującego do mycia delikatnych ciał? Jak można bić, upokarzać, gwałcić, obrażać? To przede wszystkim banda hipokrytek, do których od pierwszej strony zapałałam żywą nienawiścią. 

Wyniki konkursu

Gadać dużo nie będę, bo nie widzę takiej potrzeby. Niech przemówią obrazy: 

Gratuluję SHE!!!
Zwyciężczynię proszę o jak najszybszy kontakt na mejla - mcrox101@o2.pl. Czekam na adres, na który można będzie wysłać książkę ,,13 wspomnień ze stanu wojennego". 
Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie, a także wydawnictwu PWN, które jest fundatorem nagrody. 
A już wkrótce kolejny konkurs, więc bacznie obserwujcie Książki są lustrem!

piątek, 2 grudnia 2011

Andrzej Sapkowski: ,,Ostatnie życzenie"



 Wydawnictwo: Supernowa 2001 
 Język oryginału: polski 
 Liczba stron: 288
 1 tom cyklu pt. ,,Wiedźmin"

Andrzej Sapkowski to autor, którego każdy Polak musi znać. Chociażby ze słyszenia. Mnie się on od zawsze kojarzył z fenomenalnym cyklem Wiedźminowskim. 
Sapkowski zasłynął właśnie dzięki sadze o Wiedźminie, która liczy (łącznie z dwoma zbiorami opowiadań) siedem części. Dotychczas przeczytałam tylko jedną - ,,Ostatnie życzenie", aczkolwiek jestem pewna, iż pozostałe będą równie dobre co ta. Jeśli nie lepsze.
Wiedźmin to nie tylko zawód, to także styl życia (bez skojarzeń proszę z bardzo modnym ostatnio powiedzeniem). Wiedźminem trzeba się urodzić - jest to zmutowana już w dzieciństwie osoba. A czym się on zajmuje? Pozbywaniem się zła ze świata. Zabijaniem groźnych stworzeń za pomocą siły i magii. To nie jest zwykły zabijaka, co to ślepo wymachuje nożem na prawo i lewo. On ma cel. 

poniedziałek, 28 listopada 2011

Konkurs mikołajkowy

Witam wszystkich serdecznie. Z okazji zbliżających się Mikołajek organizuję konkurs, którego sponsorem jest wydawnictwo PWN. Do wygrania będzie książka pt. ,,13 wspomnień ze stanu wojennego" autorstwa Katarzyny i Krzysztofa Świdraków. 
Stan wojenny bez patosu i bohaterstwa... 13 osobistych relacji z internowania - opowieści zwykłych ludzi, którzy musieli się odnaleźć w rzeczywistości pełnej sprzeczności, absurdów i niełatwych wyborów. Ocalili godność i przetrwali trudną codzienność dzięki poczuciu humoru, nadzwyczajnej pomysłowości i zdystansowaniu do realiów, z którymi przyszło im żyć. 





Zgłaszać się można do 6 grudnia do godziny 24:00. Następnego dnia książka zostanie wysłana. 
Dziękuję wydawnictwu PWN za możliwość zorganizowania konkursu :) 

Pozdrawiam!

piątek, 25 listopada 2011


 Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.                                                                                                          Dziś przyszła pora na... Dziesięć wymarzonych prezentów książkowych!
Pomysł KREATYWY 

Trudno mi zdecydować się na dziesięć prezentów książkowych, które chciałabym mieć - książek, na które mam ochotę, jest bowiem znacznie, znacznie więcej. Postąpię więc sprytnie (biorąc przykład z Silaqui) i umieszczę całe serie. Może Mikołaj akurat wejdzie na mojego bloga i spojrzy na ten wpis? Jeśli tak - pozdrawiam! 

1. Wszystkie książki Terry'ego Pratchetta, głównie cykl ,,Świat Dysku", który uwielbiam. 

2. Wszystkie książki Christophera Moore'a. Dotychczas mam dwie, a przeczytanych ogólnie cztery. Jest to jeden z moich ulubionych autorów. 


sobota, 19 listopada 2011

John Marsden: ,,Jutro"



  Wydawnictwo: Znak 2011
  Język oryginału: angielski
  Tytuł oryginału: ,,Tomorrow,  When The War Began"
  Przekład: Anna Gralak 
  Liczba stron: 274


John Marsden to autor książek głównie młodzieżowych. Zaczął pisać, ponieważ uczniowie jego szkoły nie interesowali się literaturą. Obecnie jest dyrektorem własnej szkoły. Zajmuje się również pisarstwem. 
Siedmioro nastolatków wyrusza na biwak do Piekła - w góry. Kilka dni spędzonych na łonie natury idealnie odpręża i koi grupę. Zawsze jednak nadchodzi czas powrotu do codzienności... W tym przypadku codzienności bardzo niecodziennej. Kiedy Ellie, Lee, Corrie, Kevin, Robyn, Homer i Fi wracają do domów, zastają tylko wszechobecną ciszę i pustkę. Gdzie są rodzice? Gdzie jakikolwiek człowiek? Co się stało? 
Okazuje się, że podczas gdy młodzi ludzie biwakowali, ich kraj stał się celem obcej inwazji. Wszyscy mieszkańcy miasta i wsi są uwięzieni, a ulice są patrolowane przez żołnierzy. Jak poradzi sobie siedemnastoletnia młodzież bez dorosłych, zmuszona podejmować decyzje, o których do tej pory nawet nie śniła? Jak postąpią zdani tylko i wyłącznie na siebie? 

piątek, 18 listopada 2011

dzisiaj

Mimo choroby znowu byłam w bibliotece. Oddałam dwie książki. Wzięłam pięć plus audiobooka - tak, na spróbowanie. Z papierowych wydań wzięłam potężne tomisko ,,Dynastia Piastów" - które nie wiem, czy przeczytam, ostatnio jakby na siłę próbuję znaleźć interesujące mnie zagadnienia historyczne; ,,Nell" Rybkowskiej; ,,Jutro 2" - jestem mniej więcej w połowie pierwszego i całkiem mi się podoba; ,,Zwiadowcy tom 2" - wiadomo, dlaczego ; ,,Czekaj nieubłaganego losu" - nie wiem, po co to wzięłam i czy w ogóle przeczytam, bo nie przepadam za literaturą kobiecą - ale zainteresowały mnie kornwalijski ród i stare zamczysko. Audiobook zaś to ,,Zielona mila", liczący aż piętnaście godzin! Jestem w szoku. Ciekawe, czy da się jednocześnie słuchać książki czytanej i czytać inną ;) 
Tradycyjnie zajrzałam też do ulubionego regału ze starociami po złotówkę. Tym razem wzięłam tylko cztery pozycje - ,,Karin córka Monsa" (jakiś romans czy też obyczaj, wszystko jedno); dwa razy Dicka - ,,Ostatni pan i władca" oraz ,,Trzy stygmaty Palmera Eldritcha"; a także trzecią część przygód serii o Enderze, czyli ,,Ksenocyd" Carda. I teraz pytanie do wszystkich - czy ma ktoś na zbyciu tom pierwszy i drugi, ,,Grę Endera" oraz ,,Mówcę umarłych"? Jeśli tak to proszę o kontakt mcrox101@o2.pl. Chętnie dokonam transakcji. 
Aha, miałam też wspomnieć o filmie, który ostatnio obejrzałam. Jest to ,,Uczeń czarnoksiężnika. Krabat". Kojarzycie? Tak, to adaptacja książki ostatnio przeze mnie recenzowanej - ,,Krabat" właśnie. Film był niezły, choć momentami nudnawy (ale ja lubię nudne filmy, mogę się przy nich zdrzemnąć i nie martwić się, że coś mnie ominęło;). Zastanawiam się, dlaczego ominięto kilka bardzo istotnych scen. No, ale w końcu nie można wszystkiego zobrazować. 
Mam jeszcze pytanie do wszystkich, odnoszące się do informacji powyżej - czy ktoś z Was korzysta z audiobooków? Jakie są Wasze sposoby, czy słuchając, nie robicie nic innego czy też zajmujecie się jednocześnie przyjemnym i pożytecznym? Czy trudno się Wam przy nich skupić? 

Pozdrawiam serdecznie!
Weronika 

środa, 16 listopada 2011

Otfried Preussler: ,,Krabat"



  Wydawnictwo: Bona 2011 
  Język oryginału: niemiecki 
  Tytuł oryginału: ,,Krabat"
  Przekład: K. Radziwiłł, J. Zelter
  Liczba stron: 241 
! Projekt okładki i rysunki: Katarzyna Bajerowicz
  

Otfried Preussler to niemiecki autor, pisarz trzydziestu dwóch książek dla dzieci i młodzieży. W jego dziełach gatunkiem dominującym jest fantastyka. Jednym z jego najpopularniejszych utworów jest ,,Malutka czarownica", a tuż po niej ,,Mały Duszek". 
Kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki książkę pod tytułem ,,Krabat", pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to było wydanie. Wydanie piękne,  mroczne, okładka idealnie oddająca klimat powieści. Początek każdego rozdziału zdobią rysunki czarnych kruków. Papier jest gruby, przyjemnie szeleszczący i... pięknie pachnie. Nie znam wydawnictwa Bona, aczkolwiek po dokładnym obejrzeniu egzemplarza książki Preusslera oddaję im pokłon za staranność i szacunek do czytelnika. Ponadto redakcja - w całym utworze znalazłam minimalną ilość literówek, zaś błędów nie spotkałam wcale. Ogólnie rzecz biorąc, firma ta jest znakomitym dowodem na twierdzenie, iż te skromniejsze i mniejsze wydawnictwa bardziej przykładają się do wydawania książek. 

wtorek, 15 listopada 2011

Książki - co myśli o nich świat

 Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika. Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.

ŹRÓDŁO - DEMOTYWATORY
Czytanie rozwija rozum młodzieży, odmładza charakter starca, uszlachetnia w chwilach pomyślności, daje pomoc i pocieszenie w przeciwnościach. 
Według Jana Parandowskiego biblioteka jest sercem domu, zaś zdaniem Witolda Gombrowicza, autora ,,Ferdydurke", literatura nie jest od rozwiązywania zagadnień. Ona je stawia.  Iwaszkiewicz zaś kocha książkę dlatego, że wprowadza go w jego świat, że odkrywa w nim bogactwa, których nie przeczuwał. 

A teraz coś dla wszystkich, którzy namiętnie kupują książki ;))
Historia dowodzi, że im mniej się czyta, tym więcej się kupuje książek. 
                                                                                                         Albert Camus 
I o każdym (lub zdecydowanej większości) z nas: 
Recenzenci to policjanci w literaturze. 
                                                                        Novalis  

Stos, którego miało nie być

No, może nie tylko stos. Pomęczę Was też gadaniem o wszystkim i o niczym. ;) 
Przede wszystkim marudzenie - znowu jestem chora. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje. Zaledwie dwa tygodnie temu siedziałam w domu przez zapalenie ucha, co było do wytrzymania, ale teraz - od niedzieli czuję się naprawdę fatalnie. Zdecydowaną większość dnia śpię, bo nie mam na nic siły. Poza tym trochę czytam, oglądam seriale na komputerze i namiętnie oglądam Wasze blogi. Jadam tylko ryż - na nic innego nie mam ochoty. Może schudnę, bo od wczoraj niemalże nic nie jadłam (ba! nic zupełnie)? ;) Dzisiaj na szczęście czuję się lepiej. 
Ale miało być o stosikach. Co prawda już jakiś czas temu postanowiłam sobie, że takowymi chwalić się nie będę, ale wiecie, że jestem trochę niekonsekwentna jeśli chodzi o książki ;) Niech moją wymówką będzie choroba. 

Przedstawiam Wam stos numer jeden: 

Od dołu te ważniejsze pozycje: 
 ,,Mulat w pegeerze. Reportaże z czasów PRL-U" - od wydawnictwa Krytyka Polityczna, jeszcze za czasów współpracy. 
 ,,Oddech nocy" - niespodzianka od Jaguara, również jeszcze przed podjęciem mojej decyzji
,,Krabat" - książka niemieckiego autora fantastyki młodzieżowej. Wznowienie. Egzemplarz cudnie wydany, właśnie czytam i jestem mniej więcej trochę  za  połową. 
,,Jak Bóg przykazał" i ,,Obserwacje" kupiłam ostatnio w Matrasie w Galerii Słonecznej. Za obie te książki zapłaciłam chyba 15 złotych ;) 
,,Mój własny diabeł" oraz ,,Błędny krąg" wygrałam u Beatrix - dziękuję pięknie:)
,,Córka Mrocznego Elfa" to efekt wymiany


 Tutaj zdecydowaną większość stanowią zdobycze z biblioteki - każda z niżej wymienionych książek kosztowała mnie aż złotówkę. Wszystkie te pozycje brałam w ciemno :)
,,Opowieść o Alvinie Stwórcy tom 1" (do zdobycia inne tomy) Orsona Scotta Carda 
,,Holistyczna Agencja Detektywistyczna" i ,,Długi mroczny podwieczorek dusz" - Adam Douglas
,,Sny Kamienia" - Jonathan Wylie. Jeżeli ktoś ma na zbyciu tom drugi i trzeci, tzn. ,,Mroczne królestwo" i ,,Wiek chaosu" to proszę o wiadomość :) 
,,Możemy cię zbudować" i ,,Galaktyczny druciarz" Dicka - Silaqui, widzisz to? [szyderczy śmiech]
,,E.E." Olga Tokarczuk 
,,Świat dla Juliusza" Echenique i ,,Mersi, czyli przypadki Szypowa" Okudżawy - nawet nie czytałam opisu, ale podobają mi się okładki z tej serii wydawniczej. To wzięłam ;) 
,,Kalejdoskop" Orson Scott Card
,,Korzenie traw" to jakiś kryminał, kupiłam, bo... bo czemu miałam nie kupić? ;) 
Pozostałe cztery książki z tego stosu znalazłam u rodziny, a oni nie chcieli. Najbardziej cieszę się z ,,Krystyny, córki Lavransa" tomu pierwszego, bo drugi i trzeci mam od dawna, a pierwszego nie mogłam nigdzie znaleźć. Teraz mam komplet. 

Nie wiem czy wiecie, ale jestem bardzo uparta i zdjęć stosów bibliotecznych nadal nie zamierzam wstawiać. Uważam, że to bez sensu. ;) 
Jeszcze dziś lub już jutro pojawi się recenzja ,,Krabata" (odmiana poprawna, bo Krabat to imię:) A potem zabiorę się za coś lekkiego i niewymagającego myślenia, ponieważ w tym stanie trudno jest mi się na czymkolwiek skupić. 
Pozdrawiam!




piątek, 11 listopada 2011

11 listopada. Popiół i diament


Słowa Cypriana Norwida. Utwór Stana Borysa. 
Myślę, że można to od razu połączyć z kącikiem muzycznym. 
Piękny utwór. Dla takich piosenek warto być Polakiem. 

czwartek, 10 listopada 2011



 Wydawnictwo: Jaguar 2009
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,Rangers Apprentice. The Ruins of Gorlan"
 Przekład: Stanisław Kroszczyński
 Liczba stron: 320
 1 tom serii ,,Zwiadowcy"




 O ,,Zwiadowcach" słyszałam już dawno temu. Od razu poczułam chęć przeczytania tej serii - fantasy, podobno świat przedstawiony powieści bardzo ciekawy i nietypowy, szybko się czyta, lekko, przyjemnie... Czemu nie? Ostatnio bibliotekę w moim mieście wzbogacono właśnie o ,,Zwiadowców" (i kilka innych cykli, ale to nie jest temat na dziś), a ja chwyciłam w dłoń tom pierwszy i z uśmiechem na twarzy podreptałam do domu. 
O Johnie Flanaganie nie wiemy za wiele - mieszka z rodziną w Australii, gdzie dokładnie - nie wiem. Autor ten już jako dziecko marzył o byciu pisarzem. Początkowo pracował w firmie reklamowej i dopiero satyryczny wiersz mówiący o jego nieznośnym znajomym otworzył szerzej oczy wszystkim przełożonym. Historię Willa zaczął pisać dla swojego syna, a skończyło się bardzo popularną serią fantastycznych książek. 
Will to młody chłopiec pokrzywdzony przez los - nie zna ani swojej dokładnej historii, ani rodziców, ani nawet nazwiska. Ciekawskich karmi opowieściami o wyidealizowanym tatusiu wojowniku. Nie myślcie jednak, że to kłamca i bajkopisarz, o nie. Jest to młodzieniec drobniutki i chudziutki, przez co nie ma szans na pójście do szkoły rycerskiej - jak zawsze marzył. Ma natomiast inny talent - potrafi wspinać się jak mało kto, niezauważalnie przemieszczać się, podsłuchiwać, skradać się... 
Właśnie te cechy u Willa spostrzegł Halt, dorosły zwiadowca. Zwiadowcy zajmują się zdobywaniem informacji potrzebnych królestwu, obserwowaniem, podglądaniem. I, wedle decyzji możnego barona (opiekuna Willa) piętnastolatek ma szkolić się właśnie na zwiadowcę. 

sobota, 5 listopada 2011

Kurt Vonnegut: ,,Rzeźnia numer pięć"


 Wydawnictwo: Albatros 2011
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,Slaughterhouse Five"
 Przekład: Lech Jęczmyk
 Liczba stron: 256


Pełny tytuł brzmi: ,,Rzeźnia numer pięć, czyli Krucjata dziecięca, czyli obowiązkowy taniec ze śmiercią". Brzmi wystarczająco nieciekawie, makabrycznie, odrażająco? O to chodzi. 
O pierwszym moim spotkaniu z Kurtem Vonnegutem pisałam w recenzji ,,Śniadania mistrzów". Byłam - i nadal jestem - zachwycona. Już na samym początku urzekł mnie specyficzny styl pisania autora, który ukazuje wszystko we wręcz groteskowy sposób. 
Kurt Vonnegut to pisarz amerykański. Urodził się jedenastego listopada 1922 roku. W 1943 życie Vonneguta zmieniło się radykalnie - został wówczas powołany do wojska i wysłany na front do Europy. Pełnił funkcję zwiadowcy w dywizji piechoty. Kolejne lata były dla pisarza okresem wyjątkowo traumatycznych przeżyć - matka, Edit Vonnegut popełniła samobójstwo. Około pół roku później Kurt, uczestnicząc w walkach w Ardenach, został pojmany przez Niemców i przewieziony do Drezna - przetrzymywano go wtedy w jednej z fabryk (mieszczącej się notabene w dawnej rzeźni). Trzynastego lutego 1945 roku miasto zostało zbombardowane, w wyniku czego zginęło mnóstwo ludzi - ponad 100 tysięcy. 

piątek, 4 listopada 2011

Henning Mankell: ,,Morderca bez twarzy"



 Wydawnictwo: W.A.B. 2006
  Język oryginału: szwedzki 
  Tytuł oryginału: ,,Mordare utan ansikte" 
  Przekład: Anna Marciniakówna
  Liczba stron: 300
  1 część cyklu o komisarzu Kurcie Wallanderze

Henning Mankell to pochodzący ze Szwecji dziennikarz, pisarz i, co pewnie zdziwi jego czytelników, autor wielu sztuk teatralnych. Jest bowiem znany na całym świecie nie ze swoich scenariuszy, a z kilkunastu powieści kryminalnych. Ogromną popularność zyskał dzięki serii o komisarzu, który nazywa się Kurt Wallander. Ogólnie książek składających się na ów cykl jest dziesięć, ponadto kilka odrębnych tytułów. 
,,Morderca bez twarzy" to utwór rozpoczynający serię o tym policjancie.
W małej szwedzkiej wsi zostaje zamordowana para staruszków rolników, małżeństwo. Jedynym tropem jest słowo wypowiedziane przez umierającą kobietę - ,,zagraniczni''. Co oznaczać ma to słowo? Jak je rozumieć?
Sprawą tą zajmuje się komisarz Kurt Wallander. Czytelnik poznaje go w nieciekawym momencie - czterdziestolatka zaledwie trzy miesiące temu rzuciła żona, jego córka pojawia się i znika niczym zjawa, a ojciec nagle dostaje sklerozy.

czwartek, 3 listopada 2011

Gadu gadu, czyli bla bla bla

Niee, nie chodzi o komunikator ;) Tak tylko pomyślałam, że dawno nie pisałam nic wykraczającego poza temat książek i trochę Was podręczę. 
No, i znowu siedzę w domu. Powróciło zapalenie ucha, czego zresztą się spodziewałam, bo odwiedza mnie co roku na zimę i latem. Więc leżę z laptopem w łóżku, bo mi się nie chce nic robić, obżeram się żelkami i piję gorącą czekoladę. Oczywiście większość czasu spędzam przy książce - padło na Mankella, ,,Mordercę bez twarzy" - pierwsze moje spotkanie z autorem i jak dotychczas bardzo udane. Jestem w połowie. Zaczęłam również Vonneguta - ,,Rzeźnię numer pięć", ale idzie mi opornie, może dlatego, że zupełnie nie mam teraz ochoty na powieści antywojenne. Skupiam się na cudownym szwedzkim kryminale. 
A za oknem jesień pełną parą, brakuje tylko deszczu (który uwielbiam). Liście powoli opadają, nasycone barwami pomarańczy, czerwieni i brązu. Wszystko jak z obrazka. Dzisiaj dostałam e-mail z intrygującym tematem - ceny spadają jak liście... Pomysłowo, ale nie dla mnie;) 
Bo widzicie, ja teraz rzuciłam kupowanie książek w odstawkę. Poważnie! I tak, to jest możliwe :) Podobnie z wydawnictwami, ale to już inna bajka. Obecnie jestem na fali wypożyczania z biblioteki i tak naprawdę czytam wyłącznie utwory stamtąd. To głupie, jeśli ma się ponad 600 nieprzeczytanych egzemplarzy na półkach i w szafie. 
Stosów nie prezentuję, ponieważ nie lubię pokazywać tych bibliotecznych - bo po co, a poza tym nie mam się za bardzo czym chwalić. Pomijając te książki, które nabyłam z bibliotekowej wyprzedaży, tzn. każda sztuka po złotówce. Mimo iż niektóre są bardzo zniszczone, czasem można trafić na perełki. Ja kupuję w ciemno fantastykę - ostatnio Dicka, Wylie'a, Orsona Scotta Carsa, Tokarczuk... Fajna sprawa.
Z racji ogromnej ilości wolnego czasu wędruję także po Waszych blogach - w niektórych przypadkach to widać, w innych niekoniecznie, jeśli się nie sprawdzi statystyk. Ja nie lubię pisać od rzeczy (hah! nie wierzcie mi). Nie czuję potrzeby dodawania komentarzy tylko po to, żeby dodać, żeby się pokazać. Przecież tych w stylu ,,super stosik" czy ,,recka rewela, przeczytam na pewno, chociaż nie wiem, skąd wezmę i po co gadam takie głupoty, bo i tak nawet nie zerknę w stronę recenzowanej książki". Noo, parafrazuję. 
Skoro już jesteśmy przy blogach, to muszę wspomnieć o noworodku - bardzo ciekawym zresztą. CHWILOZOFIA ŻYCIA zapowiada się wyśmienicie, życzę powodzenia autorce, która swoim językiem i stylem urzekła mnie całkowicie.
Wracam do Mankella. Strasznie się rozpisałam, mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Miłego dnia życzę!

środa, 2 listopada 2011

Ryszard Kapuściński: ,,Wojna futbolowa"



 Wydawnictwo: Czytelnik 2006
 Język oryginału: polski 
 Liczba stron: 238 


Ryszard Kapuściński to autor, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Był znanym polskim reportażystą, publicystą, fotografem i poetą. Zyskał wielką popularność, nie tylko w Polsce - jego dzieła są tłumaczone na całym świecie. Pisarz otrzymał wiele ważnych nagród, a przy tym kilka tytułów doktora honoris causa. Jest postacią wręcz wybitną. 
Tytułowa wojna futbolowa to konflikt zbrojny między Salwadorem a Hondurasem - państwami leżącymi w Ameryce Środkowej.
,,Wojna futbolowa" to zbiór reportaży z Ameryki Południowej oraz Afryki. Ryszard Kapuściński, wówczas pracownik magazynu ,,Polityka" udaje się do Afryki, aby korespondować w czarnej Afryce. Po pewnym czasie zakłada placówkę PAP (Polska Agencja Prasowa). Autor znajduje się w samym środku najważniejszych wydarzeń. Sceneria dzieła zmienia się niepostrzeżenie - raz jesteśmy w Tanganice, za chwilę w Azji Mniejszej, w Nigerii... 

niedziela, 30 października 2011

Krystyna Siesicka: ,,Zapach rumianku"


Wydawnictwo: Akapit Press 2006
Język oryginału: polski
Liczba stron: 104


 Krystyna Siesicka to autorka wielu książek dla młodzieży, głównie skierowanych ku dziewczętom. Bardzo lubię styl pisania tej pani, a do jej utworów mam wielki sentyment - zaczytywałam się w nich kilka lat temu, chociaż do tej pory na półce mam kilka jeszcze nieprzeczytanych powieści jej autorstwa. 
,,Zapach rumianku" mówi o dwóch czterdziestoletnich kobietach, Klarze i Zuzannie, które przyjaźniły się całe dzieciństwo. Teraz spotykają się po latach w czasie wakacji. Zuza  przyjechała na wieś, do domu przyjaciółki. Razem z nią przybyła jej szesnastoletnia córka Kasia, która wpadła w oko synowi weterynarza - rudowłosemu Rafałowi. 
Wczoraj, porą późną, bo około pierwszej w nocy, miałam ochotę na coś lekkiego, odprężającego, a przy tym o niewielkich gabarytach - ot, żeby przeczytać na raz. Rozejrzałam się po półkach, zerknęłam do szafy, w której trzymam okołu dwustu książek (nie mam już miejsca na regałach). Pomyślałam o którejś z powieści Krystyny Siesickiej  i sięgnęłam po pierwszą lepszą. Padło na ,,Zapach rumianku". 

czwartek, 27 października 2011

Christopher Moore: ,,Gryź, mała, gryź"



   Wydawnictwo: MAG 2010
    Język oryginału: angielski
    Tytuł oryginału: ,,Bite me. A love story" 
    Przekład: Jacek Drewnowski
    Liczba stron: 320 


Chyba nie muszę nikomu oznajmiać, że Christophera Moore'a uwielbiam, a jego książki czytam z uśmiechem na ustach (ale nie zwykłym, tylko takim szyderczym) od pierwszej do ostatniej strony. Autor ten idealnie trafia w moje, niewątpliwie specyficzne, poczucie humoru - podobnie zresztą jak i Terry Pratchett. 
,,Gryź, mała, gryź" to już trzecia i ostatnia część trylogii "Love Story" - poprzednie, ,,Krwiopijcy" oraz ,,Ssij, mała, ssij"  podobały mi się bardzo. Ta seria to takie prześmiewcze podejście do wampirów, po brzegi wypełniona ironią. To wręcz parodia - tych nie cierpię, Moore jest wyjątkiem. 
W pierwszym tomie poznajemy dwudziestosześcioletnią Jody oraz dziewiętnastoletniego Tommy'ego, którzy poznają się przypadkiem i zakochują się w sobie. Jody wieczór wcześniej została zamieniona w wampira, a niedługo potem jej partner z osobistego pomagiera awansuje na krwiopijcę. Wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie osiemsetletni ,,stwórca" Jody, który staje na drodze zakochanej parze.

sobota, 22 października 2011


  
 Wydawnictwo: Albatros 2011
 Język oryginału: angielski 
 Tytuł oryginału: ,,Breakfast of Champions, or Goodbye Blue Monday"
 Przekład: Lech Jęczmyk 
 Liczba stron: 275 

Rysunek dziury w zadku
 Kurt Vonnegut to autor, którego kojarzyłam z książką "Rzeźnia numer pięć". Do czasu. Dokładniej do momentu, w którym znajomy polecił, a potem pożyczył "Śniadanie mistrzów, czyli żegnaj, czarny poniedziałku!". I za to znajomy ten wielbiony będzie przeze mnie do końca życia. Albo i dłużej.
Samotny, podstarzały, niedoceniany amerykański pisarz fantastyki naukowej Kilgore Trout otrzymuje zaproszenie na festiwal sztuki w mieście Midland City. Uważa to za kolejny żart, jednak postanawia wyruszyć w drogę. Pracuje jako monter aluminiowych okien i za swoje skromne oszczędności przemierza całe Stany Zjednoczone. Od początku ma zamiar swoją obecnością skompromitować festiwal i zepsuć zabawę innym. 
Dwayne Hoover to wdowiec i najbogatszy mieszkaniec Midland City, sprzedawca pontiaków. Zaczyna on popadać w obłęd, którego nikt z otaczających go ludzi nie zauważa. Jego pracownica i kochanka, panna Pefko, doradza mu, aby wziął udział w festiwalu. 
Punktem kulminacyjnym w książce jest spotkanie Hoovera i Trouta, podczas którego Hoover świruje, choć nie bez powodu. Dzięki swojej zdolności do szybkiego (!) czytania kończy on lekturę jednej z powieści Kilgore'a w kilkanaście minut. Utwór ten, zatytułowany "Teraz można to ujawnić", zwraca się bezpośrednio do czytelnika i podejmuje próbę wytłumaczenia, jak skonstruowany jest świat.
Zdjęcie Vonneguta
Vonnegut to mistrz wszystkiego. Mistrz humoru, mistrz rysunku, mistrz nieokazywania szacunku do spraw ważnych, takich jak sam kraj. Autor traktuje rzeczy wręcz świętobliwe z ogromną dawką cynizmu i ironii. Czytając, śmiałam się do tego stopnia, że po policzkach spływały mi łzy. Zastanawiam się z niemałym przerażeniem, co pomyślałaby o mnie osoba, która przypadkowo miałaby sposobność zobaczyć mnie w takim stanie. 
Autorowi nie brakuje jednak błyskotliwości. Skłania on do refleksji oraz zwraca uwagę na rzeczy, które są przez nas pomijane. Posługuje się błahymi, wręcz banalnymi przykładami, za którymi kryją się naprawdę trafne spostrzeżenia. 
Piłka nożna była grą typu wojennego. Dwie rywalizujące ze sobą drużyny walczyły o piłkę odziane w zbroje ze skóry, materiału i plastiku. (str. 138)
Starsze wydanie książki
Przy Vonnegucie wszystko wydaje się być mdłe, nudne, niezaskakujące, pospolite.
 W pewnym momencie nasunęło mi się porównanie tego pisarza do Christophera Moore'a, jednak nie jest ono do końca prawdziwe. Podejrzewam, iż zmyliła mnie ta wspólna ironia, ale nie - to nie to.
Jedną z głównych cech książki "Śniadanie mistrzów" jest wielowątkowość. Ha! To nawet za mało powiedziane. Vonnegut potrafi na jednej stronie umieścić dziesięć odrębnych, niemających nic ze sobą wspólnego epizodów. Ot, tak. Na przykład pomysły głównego bohatera, Trouta (pisarza), na nowe opowiadania. Cały ich spis znajduje się tutaj. Zachęcam do przeczytania.
Podsumowując, "Śniadanie mistrzów" to rewelacyjna powieść, która miesza w głowie. Bardzo zakręcona, nienormalna, specyficzna. Taka, jakie lubię. Wy albo to pokochacie, albo znienawidzicie. 
Zapomniałabym - w 1999 roku powstał film "Śniadanie mistrzów", na podstawie książki o tym samym tytule. :)



piątek, 21 października 2011

Dzienniki

Dzisiaj krótko, czekam tylko aż zagotuje się woda do gorącej czekolady i zamierzam korzystać z wolnej chwili, czytając (zostało mi kilkadziesiąt stron "Śniadania mistrzów" Vonneguta).
Chcę się tylko podzielić z Wami moją radością - wypożyczyłam dzisiaj z jednej z bibliotek książkę - "Dziennik. Tom 1, 1962-1969" Sławomira Mrożka. I to nie zwykłą książkę, tylko ogromną cegłę! 700 stron z dużym hakiem. Tomisko pięknie wydane przez Wydawnictwo Literackie. 
Tomów będzie trzy - najpierw lata siedemdziesiąte, potem osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte. Na razie w swoich rękach mam pierwszy. Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czy kolejne zostały wydane.
Aha, jeszcze jedno. Jak wyżej wspomniałam, ostatnio zaczęłam z powrotem chadzać do bibliotek (dwóch) - z publicznej mam sporą kupkę książek, m.in. Sapkowskiego ("Krew Elfów" i "Ostatnie życzenie" oraz "Miecz przeznaczenia", ale to już mój egzemplarz), "Gryź, mała, gryź" Moore'a - poprzednie części mam na półce, przeczytane rzecz jasna. Dwie powieści Mankella, tak na dobry początek znajomości z tym panem, pierwszy tom serii Anne Bishop ("Córka krwawych"), również pierwsze tomy "Zwiadowców" Flanagana oraz "Bractwa Czarnego Sztyletu" Ward (czyli "Mroczny kochanek"). Podsumowując, same pierwszaki ;) 
No, to tyle. Słyszę świst czajnika. Właściwie niemiłosierny pisk, wrzask czy co to tam jest. Dobranoc, moi drodzy! 

niedziela, 16 października 2011

Wyniki jesiennego konkursu!!

 W czwartek ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania były dwie książki - "Gra w kotka i myszkę" oraz "Wyprawy po tajemnice Inków". Chętnych było wielu. Egzemplarzy tylko po jednym, niestety. 
Chętnych do książki numer 1, czyli do "Gra w kotka i myszkę", było 25. Do drugiej - 16. Obie te powieści wydają się być bardzo interesujące. 
Tym razem zrobiłam losowanie współczesnym sposobem, czyli za pomocą programu do losowania numerków. Najpierw zrobiłam sobie listę - przy nicku danej osoby znajduje się jej numerek. Pomyślałam, że będzie łatwiej. No, ale do rzeczy.

Książkę numer 1, czyli "Gra w kotka i myszkę" Pattersona, wygrywa...
 NUMER 7, CZYLI IZUSR!!! :) GRATULUJĘ! 

Książka numer 2, czyli "Wyprawa po tajemnice Inków", trafia do... 


ANEK 7 !!! Gratuluję !:) 

Zwyciężczyniom gratuluję najmocniej i proszę je o jak najszybsze wysłanie swoich danych na mojego mejla (mcrox101@o2.pl). Proszę pamiętać, że fundatorem nagród jest księgarnia internetowa AMAZONKA - dziękuję za możliwość przeprowadzenia konkursu. :)) 

sobota, 15 października 2011

Harlan Coben: "Zachowaj spokój"


 Wydawnictwo: Albatros 2009
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: "Hold Tight"
 Przekład: Zbigniew Królicki
 Liczba stron: 448


  Lubię Harlana Cobena. Pisze on kryminały proste w odbiorze, z ciekawą intrygą, obyczajowym wątkiem i całkiem interesującymi bohaterami. Czytałam wiele jego książek - "Nie mów nikomu" jako pierwsza, "Bez skrupułów", "W głębi lasu" i kilka innych. Żadna mnie nie zawiodła, bo po żadnej nie spodziewałam się nie wiadomo czego. Ot, lektura gwarantująca przyjemne spędzenie czasu, relaks, rozrywkę. 

Adam Baye to szesnastolatek pochodzący ze wspaniałej rodziny - ma kochających rodziców i bardzo dojrzałą jak na swój wiek młodszą siostrę. Niestety stracił kogoś ważnego - jego najlepszy przyjaciel popełnił samobójstwo z nieznanych przyczyn. Znajomi zmarłego mówią, że był wtedy sam. Czy to prawda? 
Rodzice Adama instalują na jego komputerze program szpiegowski. Są bardzo zaniepokojeni tym, że po śmierci kolegi ich syn zamknął się w sobie. Śledzą każdy ruch chłopaka, od odwiedzonych stron po korespondencje. Początkowo Mike i Tia Baye nie zauważają niczego niezwykłego na komputerze Adama, jednak po pewnym czasie  od tajemniczej osoby dostaje on polecenie, aby "siedzieć cicho". Nasuwa się pytanie: czy młody Baye wie coś na temat samobójstwa? Czy ma coś wspólnego z morderstwem na przedmieściach Nowego Jorku, nad którego rozwiązaniem pracuje detektyw Loren Muse?

czwartek, 13 października 2011

Jesienny konkurs! :))

 Witam. Pamiętacie ostatni konkurs, który zorganizowałam wraz z księgarnią internetową Amazonką? Wówczas Pani Małgosia, wspaniała kobieta, zaproponowała dwie książki do wygrania. Dzisiaj, na poprawę humoru, bo pogoda nijaka, damy kolejną szansę  na wygranie świetnych nagród! W końcu na jesień trzeba mieć co czytać, prawda? ;)) 
Do wygrania są dwie książki:































Wszystkich zainteresowanych książką numer 1 lub 2 proszę o napisanie komentarza i podanie mejla. Zapisy przyjmuję do soboty do godziny 24:00. W niedzielny poranek ogłoszę wyniki :) Byłoby mi bardzo miło, gdybyście - jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście - polubili profil mojego bloga na Facebooku ---> o, tutaj. Oczywiście to nie jest wymóg!
Fundatorem nagród jest księgarnia internetowa AMAZONKA, której bardzo dziękuję za możliwość zorganizowania konkursu. :))


poniedziałek, 10 października 2011

Kącik muzyczny part 2. Joy Division

 Witam serdecznie. Poprzednim razem zaprezentowałam Wam zespół rockowy Flyleaf. Dzisiaj również rockowo, ale w zupełnie innym klimacie. 
Jesień. Zimny, wietrzny, czasem deszczowy wieczór. Siadam w ulubionym fotelu do czytania. Biorę do ręki książkę, włączam kilkanaście piosenek zespołu, który idealnie odzwierciedla mój nastrój od kilku miesięcy. Jest smutno, posępnie. Właśnie tak ma być. 
Joy Division. Brytyjski zespół rockowy założony w 1976 roku, rozwiązany w 1980, po śmierci wokalisty Iana Curtisa. Grał smutną, refleksyjną, posępną muzykę. Ostatecznie styl muzyczny Joy Division zaklasyfikowano do post punka. 
Wokalista, Ian, od wielu miesięcy zmagał się z depresją. Potęgowały ją trudy trasy koncertowej oraz rozdarcie miłosne między belgijską fanką a żoną, wychowującą kilkunastu-miesięczną  córeczkę. 
Ian Curtis nie umarł normalnie. Nie potrącił go samochód, nie dostał zawału. Popełnił samobójstwo 18 maja 1980 roku, wieszając się na sznurze od suszarki. Ostatnią piosenką, którą zdążył nagrać, była "In a Lonely Place". Miał tylko dwadzieścia cztery lata. Uwierzycie po usłyszeniu jego głosu? Ja byłam w szoku. Głos głęboki, głos tak dojrzały. 

Trudno jest słuchać Joy Division. Trudno, jeżeli ma się dobry nastrój. Trudno znieść te przesycone smutkiem, depresją piosenki. Sama nie wiem, dlaczego wybrałam na dziś akurat ten zespół. Przecież w tak ponurą pogodę (którą gwoli ścisłości uwielbiam) powinno się słuchać bardziej optymistycznych melodii. Mimo wszystko polecam - nie tylko "She's lost control" i "The Eternal", ale cały album "Closer" oraz "Unknown Pleasures". 


sobota, 8 października 2011

Tess Gerritsen: "Infekcja"



  Wydawnictwo: Albatros 2009
  Tytuł oryginału: "Life Support" 
  Język oryginału: angielski
  Przekład: Jak Kraśko 
  Liczba stron: 408 


   Sięgając po książkę Tess Gerritsen, wypożyczoną z biblioteki w moim mieście, spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. Dlaczego miałam takie wygórowane oczekiwania? Otóż czytałam kiedyś "Klub Mefista" oraz "Ogród kości" i obie te powieści były rewelacyjne. 
 Do Springer, bostońskiego szpitala, na ostry dyżur trafia starzec z objawami choroby Alzheimera - splątanie, słaby wzrok, drganie kończyn. O dziwo, badania niczego nie wykazują. Toby Harper, trzydziestoletnia lekarka, zleca wykonanie tomografii komputerowej. W czasie reanimacji innego pacjenta, starszy pan znika. Po jakimś czasie do szpitala zostaje przyjęty mężczyzna z identycznymi objawami. Oboje leczeni byli u doktora Carla Wallenberga. Toby zaczyna przyglądać się sytuacji i odkrywa, że i Harry, i Angus zmarli przez chorobę CJD - chorobę wściekłych krów, bardzo rzadko spotykaną w Ameryce. Kilka innych zgonów, których wyjaśnieniem zajmuje się doktor Harper, wskazuje, iż to nie epidemia, lecz skutek czyjegoś świadomego działania. 

wtorek, 27 września 2011

Charlaine Harris: "Czysta jak łza"


 Wydawnictwo: Znak 2011
  Język oryginału: angielski
  Tytuł oryginału: "Shakespeare's Landlord"
  Przekład: Rafał Śmietana
  Liczba stron: 260


  Od dawien dawna wyznaję taką zasadę, że książki, które w ogóle mnie nie wciągają, w żaden sposób się nie podobają, są nudne i mało interesujące - odkładam. Nazywam je mianem niedoczytanych. Robię tak, ponieważ uważam, że czytanie to ma być przyjemność, nie przymus i męki. Nic na siłę. A poza tym na te beznadziejne szkoda czasu. 
    Tak właśnie jest w przypadku "Czystej jak łza" Charlaine Harris. To pierwszy tom cyklu kryminalnego o Lily Bard, chociaż według mnie prawdziwym kryminałem tego nazwać nie można, a raczej nierzeczowym paplaniu o wszystkim i o niczym. Lily Bard, główna bohaterka książki, to młoda sprzątaczka (!) domów mieszkająca w niewielkim, spokojnym miasteczku Shakespeare. Trenuje karate naprzemiennie z krytykowaniem innych oraz machaniem mopem w prawo i w lewo. 

sobota, 24 września 2011


  Wydawnictwo: Initium 2011
  Język oryginału: angielski
  Tytuł oryginału: "Memoirs of a Teenage Amnesiac"
  Przekład: Grażyna Smosna
  Liczba stron: 263


    Czasami bywają momenty w życiu, kiedy chcielibyśmy po prostu nie istnieć. Zapomnieć, zniknąć, zanurzyć się w nicości. Spróbować odkryć siebie na nowo, inaczej. Zmienić przebieg niektórych wydarzeń, zapakować przeszłość w pudełko i wystawić przez okno. 
Czasami jest to nieuniknione, przymusowe.

Naomi to siedemnastolatka, która przez kilka lat stworzyła wokół siebie idealny, kolorowy światek. Ma swojego najlepszego przyjaciela - Willa, chłopaka tenisistę, odpowiednie stosunki z tatą, popularność i szanowanie. Pewnego dnia dziewczyna wszystko to traci, ale... niedosłownie. Traci wszystkie wspomnienia, traci wszystko w głowie. Dlaczego? Przez jeden głupi upadek, jeden przegrany rzut monetą. 
Nie widzę sensu w szczegółowym opisywaniu przebiegu książki. Starałam się napisać trochę zagadkowo, tak jest ciekawiej. Odstawiłam oceny, ponieważ stwierdziłam, iż są za bardzo szkolne, a przy tym nic niewarte. Swoje wrażenia przelewam w słowach, nie w cyferkach (a poza tym nigdy nie lubiłam matematyki). 
No, ale do rzeczy. Jestem świeżo po lekturze "Zapomniałam, że cię kocham" i jestem naprawdę zachwycona. Gabrielle Zevin ma wyjątkowy talent do pisania. Tworzy realny, ale jednak nierzeczywisty świat, niezwykle osobliwe postacie, a przy tym posługuje się płynnym, lekkim językiem. Doskonale rozumie problemy współczesnych nastolatków i świetnie potrafi się wczuć w ich rolę. 
Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy chcą na moment oderwać się od własnych zmartwień. Mimo iż "Zapomniałam, że cię kocham" jest powieścią opowiadającą o młodzieży, trafi w gusta nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Polecam. 

wtorek, 20 września 2011

Ja żyję!

Chociaż to trochę dziwne, bo nie pisałam długo ;) Niestety, tydzień rozpoczął się marnie, ale przynajmniej normalna pogoda się zrobiła (przynajmniej nie chce się z domu wychodzić). 
Gwoli ścisłości: trwam nadal w moim postanowieniu o zawieszeniu współpracy z wydawnictwami. Zostało mi niewiele stron książki "Zapomniałam, że cię kocham" Zevin, wkrótce recenzja. Na początek zdradzę tylko, iż powieść jest rewelacyjna i bardzo mnie wciągnęła. 
 Od poniedziałku nieustannie jestem senna, zmęczona i nic mi się nie chce. Nie wiem, co się dzieje. Wypożyczyłam trochę książek z dwóch bibliotek - z jednej dwa Cobeny, z drugiej pierwszy tom o Wiedźminie, bo w końcu trzeba się z tym zapoznać, 1 tom "Zwiadowców", "Gryź, mała, gryź" i kilka innych. Podsumowując, mam co czytać. 
Poza tym dużo nauki, mało czasu, zero chęci na cokolwiek. No, poza spaniem. 

wtorek, 6 września 2011

It's over now

Albo jak kto woli: to już koniec. Bloga. Książek. Hiliko. Recenzji. Nas.


Nieeeeeeeeee, żartowałam rzecz jasna :) W życiu nie odważyłabym się zamknąć bloga. To mój najlepszy, najwierniejszy przyjaciel, jak mogłabym go opuścić? 
Więc o co chodzi? 
Otóż chodzi o współpracę z wydawnictwami. To była naprawdę ciężka decyzja, której jednak nie żałuję. Mając taką ilość książek do recenzji ja naprawdę czułam/czuję się przytłoczona i nie mam chęci na cokolwiek, zwłaszcza na czytanie. Te wszystkie wirtualne umowy wywierają na mnie presję, a przez często niedotrzymywane terminy po prostu czuję się źle. Postaram się jak najszybciej przeczytać dotychczas posiadane egzemplarze recenzyjne. Będę również zajmować się tymi własnymi, które już płaczą z zaniedbania. No, i tyle. 
Aha, być może skuszę się na jakąś nowość, ale zdecydowanie rzadziej. Sporadycznie. Wiecie, pisząc tę notkę, czuję dziwną lekkość i ulgę. Wiem dlaczego - jestem typem wolnego ptaka, indywidualistką, nie lubię robić nic na siłę. I zastanawiam się, jak przez ostatni rok dawałam radę. Nie twierdzę, że było źle. Nie narzekam. Wręcz przeciwnie - dzięki wydawnictwom moja biblioteczka się znacznie powiększyła. Współpraca z nimi to była moja decyzja, której podjęcia nie żałuję, ale już jestem zmęczona tym czytaniem na siłę.
Bardzo szanuję Kalio, bo jako pierwsza zdecydowała się przerwać współpracę. Ale to nie dziwne, to nie było pierwsze odważne postanowienie Joanny. I za to jej chwała, huhu :)

Tak na marginesie to wróciłam z mazur cała i zdrowa dwudziestego dziewiątego sierpnia. Darowałam sobie napisanie notki powrotnej. Wstydziłam się - i wstydzę się nadal - przyznać, że... nie przeczytałam ani jednej książki. A wzięłam ich tyle, to aż śmieszne! Postaram się wytłumaczyć (chociaż tego nie cierpię): podczas podróży byłam wykończona, a na miejscu zwyczajnie nie miałam czasu, było tyle atrakcji! Jezioro na szczęście głębokie, bo prawie czterometrowe, i ciągle pływałam (a nic nie schudłam, no proszę Was!). Jeździłam motorówką, zachwycałam się niesamowitymi widokami, spacerowałam, łaziłam po mieście (malutkim, prawie jak Białobrzegi, ale nic to). Było naprawdę fantastycznie.

środa, 24 sierpnia 2011

 Witam. Przed chwilą przeczytałam post Futbolowej, który informuje o zaginionym Mateuszu Stacherze z Częstochowy. Czuję się zobowiązana do rozpowszechnienia tej sytuacji.  Namawiam każdego, kto spotkał się z tym wpisem, do rozgłaszania. Kto wie, może uda nam się pomóc? 
Zaginięcia to rzecz straszna. Nawet nie próbuję postawić się w sytuacji bliskich zaginionego, to dla nich wielka tragedia. Dlatego pomagajmy, bo to nic nie kosztuje. 


 Przy okazji chciałam się z Wami pożegnać, kochani. Jutro nad ranem wyjeżdżam na mazury, jak pisałam w poprzedniej notce. Jest to miejscowość o nazwie Ruciane Nida. Pakować będę się wieczorem, ale stos książek jest już naszykowany - zdecydowanie za duży jak na cztery dni wypoczynku. Na podróż wzięłam dwa cieniutkie egzemplarze: "Przezroczyste przedmioty" Nabokova i "Nie ma o czym mówić" Szarejko. Jestem pewna, że przynajmniej jeden z nich zdążę przeczytać przez kilka godzin jazdy, o ile nie złapie mnie sen ;) Poza tym nie mogłam się zdecydować i postanowiłam, iż zabiorę ze sobą kilka utworów więcej niż potrzeba, a nóż widelec pogoda będzie brzydka i będziemy skazani na siedzenie w domu? (tfu, tfu! trzymajcie kciuki:). To tak: 
prawie skończona "Czysta jak łza", która od jakichś dwóch tygodni (porażka) idzie mi bardzo opornie
"Mag w czerni", czyli kontynuacja "Rudowłosej" 
"Zapomniałam, że cię kocham" Zevin - może nie najlżejsza lektura, ale z pewnością bardzo interesująca
"Niewidzialny" Jungstedt - bo przynajmniej jeden kryminał jest na wyjazd obowiązkowy 
"Dobre intencje" Fielding - to akurat biblioteczny łup, mała książeczka 
"Wycieczka na tamten świat" A. i S. Litwinowie - noo, tak dla odprężenia ;) 
"Na tropie wampira" Resnick - bez literatury o wampirach nie ma wyjazdu :))) 

Nie zapomnijmy o tych naszykowanych na drogę. Cóż, niewątpliwie jestem wariatką, biorąc na krótki wyjazd tak dużą ilość książek, ale czy Wy, mole książkowe, nie znacie tego uczucia, że najchętniej zabralibyście ze sobą całą biblioteczkę nawet na krótką podróż? Liczę na wyrozumiałość, no wiecie ;) 
Życzcie mi miłego wypoczynku i proszę, trzymajcie kciuki za pogodę. A od poniedziałku będę Was męczyć recenzjami książek, które (huh...) przeczytam od czwartku do niedzieli. 
Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Złość, radość, zażenowanie.

Dziś notka krótka, żadna recenzja, ot, takie pogaduchy. Dziwny tytuł, prawda? Niespójny. Nielogiczny. No, bo jak to - złość i radość? I w dodatku zażenowanie? Zaraz wyjaśnię.
Złość, bo przechodzę właśnie przez kobiece sprawy i wyjątkowo źle się czuję - tylko wyszłam na słońce i zrobiło mi się niedobrze, nie mam apetytu i boli mnie brzuch. Muszę siedzieć w domu, lato mi nie służy. Aha, i deszcz, a właściwie ogromna ulewa, która pojawiła się nagle i tuż po moim powrocie z biblioteki, zmoczyła mi niektóre książki leżące na parapecie. Tak, okno mi przemaka! Jestem wściekła. 
Radość - cieszę się, ponieważ w czwartek wyjeżdżam na kilka dni na mazury. Wreszcie! Po wycieczce do Londynu spędziłam czas w swoim mieście, a jest ono wyjątkowo nudne. I w końcu odpocznę, poczytam w spokoju, chociaż jadę ze znajomymi i na pewno nie będzie wiele czasu na oddanie się lekturze. 
Zażenowanie. Naprawdę wkurzają mnie już komentarze typu "przeczytam/nie przeczytam". To takie... sztampowe, banalne, nic niewnoszące. Nie lubię takiego gadania, żeby tylko gadać. To milczenie jest złotem. Do niedawna tego typu 'wypowiedzi' były mi obojętne, ale powoli przestaję mieć cierpliwość. Ja wiem, można je usunąć, można zignorować (co robię od dawna), ale wolę się wygadać. 
 Wspomniałam o wyprawie do biblioteki. Nie miałam wiele czasu, bo nieprzyjemna bibliotekarka gderała, że już zamykają (czy istnieje jeszcze coś takiego jak uprzejmość w dzisiejszych czasach?). Wzięłam "Igrzyska śmierci", "Dobre intencje" i "Kwiaty od Artiego", a kiedy to przeczytam - nie mam pojęcia. Ostatnio znowu mam zastój, w ogóle nie sięgam po książki. I znowu wspomnę, że nie mam miejsca na półkach. Zupełnie. 
O, znowu świeci słońce. Wykończyć się można z tą pogodą. Jest bardziej zmienna od kobiety, a to dziwne. 
Miłego dnia życzę! :)

niedziela, 21 sierpnia 2011

Melissa de la Cruz: "Błękitnokrwiści"


  Wydawnictwo: Jaguar 2010
   Język oryginału: angielski
   Tytuł oryginału: "Blue Bloods"
   Przekład: Małgorzata Kaczarowska
   Liczba stron: 321
   Ocena wciągnięcia: 5
   Ocena ogólna: 4,5


   Melissa de la Cruz to amerykańska autorka książek przeznaczonych głównie dla młodzieży. Najpopularniejsze serie jej autorstwa to "Au Pair",  "Błękitnokrwiści(Maskarada)" oraz "Klika z San Francisco". Ten pierwszy cykl czytałam bardzo dawno i wrażenia były mieszane. Ja zwyczajnie nie lubię książek o rozpuszczonej młodzieży, która ludzi ocenia na podstawie ich ubioru i majątku. Dwa pierwsze tomy "Kliki..." mam na półce - prezent od wydawnictwa. 
Nowy Jork. Grupka nastolatków uczących się w elitarnym liceum Duchesne prowadzi beztroskie, lekkie życie przepełnione imprezami, sesjami zdjęciowymi i zakupami drogich ciuchów. Jednak nie wszyscy uczniowie tej szkoły są tacy - Schuyler, czarnowłosa, drobna dziewczyna wyróżnia się choćby nietypowym stylem przypominającym mieszankę gotyckiego z punkowym. Stara się unikać zepsutego towarzystwa, do czasu, kiedy jedna z uczennic i przy okazji młoda wampirzyca, ginie w dziwnych okolicznościach.

niedziela, 31 lipca 2011

Stosy (i to jakie!)

Witam,
dzisiaj chyba pobiłam rekord w wielkości stosików (na moim blogu). Co tu dużo mówić.. przedstawiam Wam pięć cieszących oko stosów. 
                                              
 To się nazywa twardy stos ;) Trochę książek do recenzji, kilka z wymiany. 

 Tu podobnie - większość egzemplarzy do recenzji. Książka z czerwonym grzbietem to "American Psycho", zakupiona za dwa funty jeszcze w Londynie ;) Cztery nieco zniszczone to wygrana u ZaBOOKowanego (jeszcze raz dziękuję). "Wybacz, ale będę mówiła ci skarbie" (lewa kupka na samym dole) pożyczona od znajomej. 

Lewy stos to niespodzianki od Ericy (plus zamawiane egzemplarze) oraz książki od MAGa. Po prawej trzy knigi (Piekara i Komuda) to z Finta.pl. "Nazywam się Charlotte Simmons" (biały grzbiet, dosyć gruba) - z wymiany. Dwie na samym dole ("Wschodzący księżyc" i "Ukąszenie pająka) to wygrane. 

 No cóż, uzbierało się. A człowiek chce jeszcze i jeszcze :) Problem w tym, że książki już zupełnie mi się nie mieszczą na regałach, teraz muszą stać potężnymi kupkami na parapecie. Masakra, ale.. nie narzekam. 
Obecnie czytam "Czysta jak łza" oraz "Błękitnokrwiści". Ta pierwsza na razie strasznie nudna, druga bardzo wciągająca, można czytać dla relaksu. Wkrótce recenzje! Tymczasem uciekam objadać się holenderskimi słodyczami, które przywiozła mama ;) (chciałam schudnąć czy mi się wydawało?). 
Miłego wieczoru!

sobota, 30 lipca 2011

Wymiana/sprzedaż książek

Dzisiaj krótko, bo właśnie jestem w trakcie wciągającej lektury "Błękitnokrwiści". Chciałabym tylko ogłosić, że ostatnio na moim blogu powstała nowa zakładka o tytule "Wymiana/sprzedaż książek". Znajduje się tam lista książek, które mogę wymienić za inne, interesujące mnie lub sprzedać w satysfakcjonującej dla obu stron cenie. Lista jest aktualizowana na bieżąco, dzisiaj dodałam trzy pozycje. Jeżeli ktoś jest zainteresowany którąś z pozycji, zachęcam do napisania mejla na adres mcrox101@o2.pl. Jestem otwarta na propozycje. 

piątek, 29 lipca 2011

Carole Matthews: "Z tobą lub bez ciebie"


 Wydawnictwo: Remi 2011
  Język oryginału : angielski
  Tytuł oryginału: "With or without you"
  Przekład: Hanna Szajowska
  Liczba stron: 378
  Ocena wciągnięcia: 6
  Ocena ogólna: 4,5


  Carole Matthews to autorka kilku powieści z dużą dawką humoru. W Polsce zostały wydane tylko cztery z nich: "Klub Miłośniczek Czekolady", "Dieta miłośnicze czekolady", "Na dobre i na złe" oraz "Z tobą lub bez ciebie". Autorka skupia się na problemach kobiet, tworząc tym samym książki klasyfikujące się do literatury kobiecej. 
Jake i Lyssa tworzą szczęśliwą parę od czterech lat. Mieszkają w dużym, ładnie urządzonym domu, mają wspaniałych przyjaciół i wygodne życie. Jest jednak pewien problem - nie mogą mieć razem dzieci. Po wielu staraniach, próbach zapłodnienia in vitro, rzecz jasna nieudanych, Jake ma dosyć i pewnego poranka po prostu odchodzi od swojej dziewczyny. Tłumaczy przy tym, że musi sobie wszystko przemyśleć i będzie tymczasowo mieszkał u Pipa, swojego najlepszego przyjaciela. Nie wspomniał jednak o Neve, seksownej, długonogiej i niezależnej kochance. 
Lyssa początkowo nie wie, co zrobić ze swoim życiem. Nie wyobraża sobie funkcjonowania bez Jake'a. Wydawałoby się, że płakanie w poduszkę i tonięcie w rozpaczy nie będzie miało końca, ale coś motywuje ją do powiedzenia sobie: dosyć. Postanawia wybrać się na trekking do Nepalu, gdzie ma zamiar odreagować i porządnie się zabawić. Nie spodziewa się, iż u stóp Himalajów spotka kogoś wyjątkowego. 

czwartek, 28 lipca 2011

Amelie Nothomb: ,,Podróż zimowa''


 Wydawnictwo : Muza S.A. 2011
 Język oryginału : francuski
 Tytuł oryginału : "La Voyage d'hiver"
 Przekład : Joanna Polachowska
 Liczba stron : 94
 Ocena wciągnięcia : 5
 Ocena ogólna : 5


  Amelie Nothomb to belgijska pisarka mająca na koncie już wiele utworów, m.in. "Biografię głodu", "Sabotaż miłosny", "Higiena mordercy", "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" i "Słownik imion własnych". Niektóre jej książki to opisują wydarzenia z życia wzięte, na przykład w "Z pokorą i uniżeniem" autorka opisuje przykre doświadczenia z własnej, japońskiej pracy. Jest zafascynowana brzydotą i obficie obdarowuje nią stworzonych przez siebie bohaterów. Jej styl pisania jest bardzo specyficzny i nie trafia do każdego czytelnika. 
Paryż, przeraźliwie mroźna zima. Czterdziestoletni Zoil, pracownik elektrowni, miłośnik literatury starożytnej, siedzi na lotnisku z zeszytem i butelką szampana. Planuje porwać samolot i doprowadzić do katastrofy, która zniszczyłaby wieżę Eiffla, zabiłaby niewinnych ludzi i jego samego. Pytanie tylko: dlaczego? 
Otóż pewnego dnia Zoil udaje się z inspekcją do mieszkania na poddaszu jednej z paryskich kamienic. Jego właścicielki to dwie kobiety - Astrolab i Alienor. Ta pierwsza jest oszałamia urodą, druga chora na łagodny autyzm, którą mężczyzna nazywa kolokwialnie "debilką". Nie wie, iż zidiociała osoba odziana w dziesięć swetrów jeden na drugim to autorka kilku znakomitych powieści. Inaczej: przypuszczał, że to Astrolab, którą wcześniej nazywał Alienor, pisze - w końcu normalniejsza, ładniejsza.