sobota, 8 stycznia 2011


 Wydawnictwo : MAG 2009
 Tytuł oryginału : "Dead Witch Walking"
 Język oryginału : angielski
 Przekład : Agnieszka Sylwanowicz
 Cykl/seria : 1 tom trylogii "Zapadlisko"
 Liczba stron : 570
 Ocena wciągnięcia : 6
 Ocena ogólna : 5,5


      Kim Harrison swoją debiutową powieścią, "Przynieście mi głowę wiedźmy", otwiera trylogię zwaną "Zapadliskiem". Podchodziłam do owej książki z dużą nadzieją, lubię bowiem wszystko, co mroczne, magiczne i zagadkowe. Czy słusznie? O tym za chwilę.
      Rachel Morgan to czarownica, ale nie tylko. Jest również agentką ISB (Inderlandzkiej Służby Bezpieczeństwa), w której jej osoba nie cieszy się wielkim powodzeniem. Pewnego dnia wiedźma decyduje się zrezygnować ze swojej pracy i prowadzić spokojny żywot jako tzw. wolny strzelec. Niestety firma nie popuszcza jej łatwo odejścia - szef, który delikatnie mówiąc nie przepada za Rachel, zaplanował wyjątkowo podłe uprzykrzenie życia byłej podwładnej - dziewczyna powinna spodziewać się na każdym kroku zasadzek mających na celu jej zabicie. Czy uda się jej przetrwać?
         Partnerami w nowym biznesie stają się tajemnicza wampirzyca Ivy oraz pixy - Jenks, chociaż trafnym stwierdzeniem byłoby "Jenks z naprawdę liczną rodziną". Wszyscy zamieszkują w opuszczonym kościele. 
          Odnośnie pytania zawartego w pierwszym akapicie : tak, słusznie było podchodzić do książki pozytywnie. Lektura "Przynieście mi głowę wiedźmy" gwarantuje częste wybuchy śmiechu, ale i dreszczyki emocji, stałe napięcie i oczywiście przeżycie przygód wraz z główną bohaterką utworu, Rachel. Jest to niezwykle lekka, acz niebanalna powieść.   
               Świat opisywany w książce jest przepełniony różnymi magicznymi stworzeniami : wampirami, łakami, wilkołakami, czarodziej(k)ami i czarownicami/czarownikami, pixy'ami, fairy'ami i wiele więcej. Nie zabraknie rzecz jasna także (nie)zwykłych ludzi, którzy obecność nadludzkich istot przyjmują z taką obojętnością, z jaką my przyjmujemy bliskość znajomych. Bohaterowie wykreowani przez panią Harrison, a w szczególności sama Rachel Morgan, mają bardzo ciekawe charaktery. Główna postać od razu zdobyła moją sympatię (może dlatego, że ruda?;)), natomiast najbardziej polubiłam Jenksa, który pomimo swoich niewielkich gabarytów nieraz udowodnił, że umie poradzić sobie w ekstremalnych sytuacjach. Ani razu nie zwątpiłam, że pomoże Rachel w opałach.
                  Mimo moich zachwytów, w powieści dostrzegłam jeden mały minus - mianowicie to, że autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, jakby myśląc, iż on sam pojmie cały literacki świat. Otóż nie, bo przez kilka pierwszych rozdziałów trochę się gubiłam, momentami nie miałam wręcz pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Bo jak inaczej? Przecież to nie mnie otaczają czarownice, wampiry i łaki. Brakowało mi też bezpośredniego czarowania - bardzo chętnie zagłębiłabym się nieco w opis tworzenia amuletów czy eliksirów, bo kiedy tych było w książce naprawdę dużo, z opisem spotkałam się ile.. raz? A w końcu to powieść o czarownicy. Na te drobne zgrzyty można przymknąć oko, choćby ze względu na fakt, iż "Przynieście mi głowę wiedźmy" jest debiutem Kim Harrison. Poza tym wady są zdecydowanie przysłaniane zaletami. 
             Ogólnie rzecz biorąc, recenzowana książka jest co najmniej godna polecenia. Więcej! Każdy miłośnik urban fantasy powinien zapoznać się z tym dziełem. Relaks przeplatany dreszczykiem gwarantowany! A jeśli nadal macie wątpliwości, zachęcam do zapoznania się z fragmentem powieści. 
Reakcje:

15 komentarzy:

  1. Nie moje klimaty ale dobrze wiedzieć, polecę mojej koleżance:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A za mną bardzo ta książka "chodzi". Lista zakupów rośnie - jeszcze po przeczytaniu takiej opinii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę, że ta książka tak Ci się spodobała... To jedna z najgorszych powieści, jakie zdarzyło mi się przeczytać w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna książka. Teraz pozostaje mi czekać na kolejne części. Jak tacie się spodoba to mi zafunduję pewnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta mi się średnio podobała, ale następna już bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby zapowiada się calkiem ciekawie, jednak nie wiem, czy sięgnę po nia w najbliszym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  7. mi też się ta książka spodobała bardzo:)
    Ja Ci wierzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja jestem daleko w tyle; zero fantastyki, zero fantasy
    ale powoli będę nadrabiać ;) rozpocznę od Trudi Canavan, zobaczymy jak mi pójdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lotta - a może jednak spróbujesz? Zawsze musi być ten pierwszy raz:P Polecaj, polecaj:))
    Beatrix - cieszę się, że Cię zachęciłam:)
    Eruana - naprawdę? Mnie się podobała i po prostu pozostawię Cię z moją recenzją - może uwierzysz:)
    Vampire - ja mam wszystkie 3 cz. do recenzji, już nie mogę doczekać się kontynuacji!:D
    Viconia - czyli mnie następna być może jeszcze bardziej zachwyci:)
    Lena - no jasne, przecież nie musisz czytać jej już teraz.
    Kalio - wiem wiem, czytałam Twoją recenzję:)) Mamy chyba podobne wrażenia.
    Kinga - oj myślę, że i ja na przodzie nie jestem! Przez wiele lat byłam totalną ignorantką fantastyki - nadrabiam powoli, ale Trudi jeszcze nie czytałam. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam ją na celowniku, ale kilka opinii zniechęciło mnie do jej zakupu. Teraz, w krótki odstępie czasu, czytam drugą recenzję, chwalącą tę ksiazkę. I bądź tu człowieku mądrym. Sama nie wiem ... Może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdę mówiąc nigdy o niej nie słyszałam, ale może się skuszę (vanilla-review.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja bardzo zachęcająca, ale jakoś tak ta okładka mnie zniechęca. Niby ładna, ale jest w niej coś takiego, co mówi mi, żeby jej nie czytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Enedtil - ano recenzje są różne, ile ludzi tyle opinii. Ja polecam:)
    Vanilla - witam w blogsferze!;) Polecam książkę.
    Ania - heej, nigdy nie oceniaj książki po okładce!:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że chyba będę musiała przeczytać. Może przekonam się do książek tej autorki. Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. rewelacja... teraz czytam II księgę i jestem zachwycona... kiedyś też myślałam, że to nie moje klimaty... ale jak widać myliłam się.. świetnie napisana, trzymająca w napięciu, ale także zabawna..POLECAM!

    OdpowiedzUsuń