poniedziałek, 13 grudnia 2010


Wydawnictwo : Novae Res 2010
 Liczba stron : 338
 Ocena wciągnięcia : 6
 Ocena ogólna : 5,5


     Agnieszka Lingas - Łoniewska, obecnie autorka czterech książek ("Bez przebaczenia", "Dirty World", "Szósty", "Zakręty losu"), zadebiutowała właśnie tą powieścią - "Bez przebaczenia". Autorka, poruszająca istotne i trudne problemy, genialnie się zapowiada. Przy okazji napomknę, że już wkrótce wywiad z panią Lingas - Łoniewską na tym blogu!
       Paulina Litwiak to skrzywdzona przez los osiemnastolatka : w wypadku samochodowym straciła mamę, ojczyma i malutkiego braciszka. Po tej tragedii dziewczyna trafia do ojca - oschłego, nieprzyjemnego żołnierza z wysoką rangą, traktującego córkę niczym szeregowca, nieustannie uświadamiającego jej, jak niewiele jest warta. 
      Piotr Sadowski jest przystojnym zielonookim mężczyzną i dwudziestoczteroletnim podporucznikiem. Ze swoim matematycznym umysłem ma zwyczaj planowania wszystkiego, jednak nie wszystko da się podporządkować planom. Kiedy Piotrek spotyka na swej drodze córkę przełożonego, jest pewien, że to ta jedyna i zakochuje się po uszy. Z wzajemnością oczywiście.
        Należę do osób łatwo poddających się uczuciom, jednak przeważnie w życiu realnym - rzadko płaczę na filmach, nieczęsto też wzrusza mnie jakaś książka. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, jakie napotkało mnie przy czytaniu "Bez przebaczenia". Już przy pierwszych śmiechach przeplatanych łzami zaczynałam myśleć, że coś jest nie tak, coś we mnie pęka. Rewelacyjna powieść pani Lingas - Łoniewskiej szargała moimi emocjami do głębi, czego się absolutnie nie spodziewałam - ot, romansidło, bo jest i żołnierz, i zbuntowana nastolatka. Nie, moi drodzy, o nie. Ta poruszająca prawdziwe problemy książka nie jest z pewnością zwykłym romansidłem. 
        Bohaterowie są niesamowicie osobliwi i realni. Znajdziemy tutaj brak poczucia własnej wartości,  znajdziemy przesadną dumę i honor, spotkamy się również z surowością, zimnem spowodowanym wspomnieniami. Nie brakuje nie tylko prawdziwych przyjaciół, ale też osób nieżyczliwych. Sama dwójka kochanków ma bardzo porywcze charaktery, przez które cierpią osoby trzecie. 
          W książce opisane jest zderzenie dwóch zupełnie różnych światów - z jednej strony artystyczna dusza marząca o zostaniu malarką, słuchająca rocka i metalu, nieufna wobec innych i rozpaczliwie szukająca miłości. Z drugiej żołnierz, dla którego największą wartością jest rodzina, osoba żyjąca w ciągłej niepewności wiążącej się z wybranym zawodem - czy wróci, czy przeżyje? Reprezentantami obu tych rzeczywistości są główne postacie - Paulina i Piotr. 
          Powieść "Bez przebaczenia" czyta się bardzo lekko, przyjemnie, łatwo, nie czuć przewracanych kartek. Akcja mimo swej przewidywalności jednak zaskakuje (wiem, przeczę sama sobie), ponieważ każdy wątek przyprawiony jest ogromną dawką emocji odczuwanych przez nas samych. Przyznaję bez bicia - płakałam. Płakałam, śmiałam się, znowu łkałam, kolejny raz chichotałam - i tak na przemian. Jest to bowiem gorzko-słodka opowieść o życiu, wzlotach i upadkach i  huśtawce emocjonalnej. Autorka kładzie duży nacisk na honor - niezupełnie potrzebny. Para kochanków ma go aż zanadto i obydwoje na tym cierpią - jedno się nie odezwie, drugie też pierwsze ręki nie wyciągnie. 
            Jeżeli macie ochotę na jazdę po uczuciach, wydarzenia depczące sobie po piętach, nieustanną i niewiarygodnie trwałą miłość - sięgnijcie po tę książkę, naprawdę warto choćby z jednego powodu : jest niezwykle relaksująca i gwarantująca przyjemną odskocznię od rzeczywistości. Powodów jest jednak zdecydowanie więcej, ale czy prawdziwych według Was - sami musicie się przekonać. I przekonajcie się, koniecznie! 
 
Reakcje:

21 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za tak miłą recenzję i cieszę się, że lektura przypadła Ci do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To będzie kolejna moja pozycja do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhh aż brak mi słów w stosunku do tej książki. Jest ona tak bliska mojemu sercu, że aż nie jestem w stanie wyrazić tego słowami. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że normalnie nie przepadałam ani za komediami romantycznymi, ani tego typu książkami. Po przeczytaniu "Bez przebaczenia" doszłam jednak do wniosku, iż tego typu pozycje literackie muszę mieć w sobie pewną głębie, która powinna trafić prosto do mojego serca i duszy. Agnieszce się to udało i jestem jej wdzięczna za wyzwolenie we mnie emocji, które ostatnimi czasy bywały mi już obce - jak np wiara w drugiego człowieka, czy też prawdziwa miłość, która jest w stanie przetrwać wszystko. Innym autorom pozostaje mi tylko życzyć takiego talentu literackiego. Oby kariera pisarska Agnieszki trwała, jak najdłużej ;))


    O jejku ;)) Mam chyba dzisiaj nadmierny problem ze zwięzłym przekazem informacji. To chyba oznaka, że zdrowieje ?:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnesscorpio - proszę bardzo i również się cieszę:))
    Bibliofilka - :))
    Lena - zgadzam się z Tobą i też nie przepadałam za komediami romantycznymi. Dlaczego czas przeszły? Bo Agnieszka mnie zachęciła i jestem jej za to wdzięczna. i trzymajmy kciuki za karierę pisarską Autorki, żeby jak najwięcej książek napisała!

    Leno, kochana, nie masz się co ograniczać - pisz, ile Ci palce na to pozwolą!:) I obyś zdrowiała!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że kolejne kilka książek muszę dopisać do listy ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanowię się jeszcze nad tą książką. Na razie nie będę jej czytała, bo dopiero co skończyłam "Zakręty losu"

    OdpowiedzUsuń
  7. No powiem Ci, że i w moim przypadku zaczęłam się przekonywać do tego typu literatury i filmów. W chwili obecnej sięgam po tego typu czasoumilacze coraz częściej ;) A Agnieszka niech tylko spróbuje zaprzestać pisać, to ją znajdę w tej jej mieścinie ;)

    Obawiam się, że moje palce potrafiłyby wiele napisać. Dobry bajkopisarz ze mnie ;) A ze zdrowiem już na szczęście dużo lepiej. Liceum mnie chyba zahartowało - mój dyrektor zwykł mawiać, że "choroba nie jest powodem, by nie przychodzić na zajęcia". I tak mi już zostało teraz na studiach.

    OdpowiedzUsuń
  8. heheh;D no ba, nawet się urodziłam wieczorem, bo o 21.57;D miło tu u Ciebie, wpadnę jutro i poczytam!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poza tym do końca grudnia muszę wyzdrowieć, by w doborowym towarzystwie uczcić moje wyjście z etapu nastolatki :)) A niestety zasmarkanej mnie z domu nie wypuszczą !

    OdpowiedzUsuń
  10. Viconia - a dopisuj, dopisuj! :D A ja wyczekuję recenzji. No właśnie... co z nimi? :))
    Dominika Anna - wiem, widziałam i skomentowałam:)
    Lena - noo i ja się do Ciebie dołączę, razem zorganizujemy ekipę poszukiwawczą i przeczeszemy pół kontynentu, żeby Agnieszkę dorwać :D
    Ależ nie masz się czego obawiać, ja też lubię sobie popisać - może książkę napiszemy? ;) I cieszę się z Twojego stanu zdrowia, ostatnio sama przez to przechodziłam - dwa tygodnie w łóżku potrafią zrobić swoje ;) Twój dyrektor ma rację, nie powiem.
    Hm hm hm, osiemnastka?

    Jumi - a ja tuż przed 25 czerwca, bo o godzinie 23:56-58 :P A zapraszam i zachęcam do komentowania, mnie też oczekuj - już Cię zakładkuję :))

    OdpowiedzUsuń
  11. No to mnie zachęciłaś, a do tej pory jeszcze nie byłam przekonana mimo licznych recenzji w blogowym swiecie.
    Dziękuję za dobrą recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kalio - jestem niezmiernie ucieszona! To niewątpliwy sukces :))
    Proszę bardzo i dziękuję ja:)

    OdpowiedzUsuń
  13. A wiesz, mam napisane tylko nie mam czasu na nie rzucić okiem drugi raz i poprawić ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej rycząca dwudziestka, jak to moi rodzice się nabijają ;) A Pan M. był nieco nawiedzonym człowiekiem ale to już insza inszość ;)) A książkę czemu by nie ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak skończę recenzować te, które już dostałam, to chyba napiszę do wydawnictwa jeszcze o tą. :) Zapowiada się bardzo ciekawie! A ja jej nie wzięłam. Taka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  16. Poluję na "Za zakrętem" a Ty mi dokładasz do planowanych kolejne książki :) Jakoś dam radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Viconia - aaa, rozumiem. Czekam z niecierpliwością:)
    Lena - hah, w takim razie daj znać kiedy Ci składać życzenia :) No, w takim razie jesteśmy umówione na ksiązkę!
    Vampire - ja tą ( i dwie inne) mam od samej autorki, natomiast wydawnictwo przysyła mi inne:)I spokojnie, weźmiesz jeszcze.
    Tajemnica - ojojoj, to chyba dobrze?:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystko fajnie. Tylko jakbym kupowała wszystko, co mnie zainteresuje to bym wylądowała pod mostem :P

    OdpowiedzUsuń
  19. 30 grudnia zapraszam do siebie do Stargardu ;)) Pójdziemy, zabalujemy, a może nawet pomysł na książkę się zrodzi ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Tajemnica - :))
    Przyjemnostki - hmm, chyba każdy tak ma :P Przynajmniej ja. Na szczęście jest zdrowy rozsądek (chyba) ;))
    Lena - okej, będę pamiętać! Po dużej dawce alkoholu pewnie niejeden pomysł przyjdzie do głowy:)

    OdpowiedzUsuń