czwartek, 8 listopada 2012

Philip K. Dick: ,,Galaktyczny druciarz"


Wydawnictwo: Rebis 1996
Język oryginału: amerykański 
Tytuł oryginału: 'Galactic Pot-Healer' 
Przekład: Cezary Ostrowski 
Liczba stron: 190 

Nierzadko sięgam po fantastykę - zazwyczaj są to lekkie książki fantasy, w których rzeczywistość miesza się z nierealnością. Prawdopodobnie nigdy jednak nie czytałam nic, co klasyfikowałoby się do science-fiction - a może po prostu nie odróżniam tych podgatunków. 
Jakie będzie życie za trzydzieści lat? 
Philip K. Dick to autor, którego żadnemu koneserowi literatury fantastycznonaukowej nie trzeba przedstawiać. Ten amerykański pisarz science-fiction nazwany kultowym i mającym znaczący wpływ na rozwój tegoż gatunku literackiego. Napisał wiele opowiadań, nowel oraz powieści, takich jak ,,Ubik", ,,Możemy cię zbudować", ,,Wyznania łgarza" i ,,Marsjański poślizg w czasie", znanych i docenianych na całym świecie. Kilkanaście jego dzieł doczekało się ekranizacji. 
2046 rok, Komunistyczna Republika Ludowej Ameryki. Joe Fernwright jest konserwatorem porcelany, obecnie, w dobie plastiku - bezrobotnym. W mieście całkowicie zawładniętym przez instancje, gdy powrócił komunizm, mężczyzna wpada w coraz większe tarapaty i zaczyna wpadać w nastrój odrętwienia, kiedy już nie ma się nic do stracenia. Pewnego dnia dostaje ryzykowną propozycję od Glimmunga - stworzenia nieokreślonego i bardzo potężnego. Postawiony przed wyborem - albo zostać złapanym przez władze, co skutkowałoby pozbawieniem wolności, albo zreflektować zapytanie Glimmunga i pomóc mu w wydobyciu starożytnej katedry z dna morza na innej, odległej planecie, Joe decyduje się na drugą opcję. 
,,Galaktyczny druciarz" (w późniejszym tłumaczeniu ,,Druciarz galaktyki") to moje pierwsze spotkanie z Philipem K. Dickiem. Mam mieszane wrażenia po lekturze tej książki, ale o tym nieco później. 
Utwór ten trudno zakwalifikować do jednego, niezmiennego gatunku literackiego - jest to bowiem osobliwa mieszanka fantasy, science-fiction, a przy tym, jak zdradza nam opis z okładki, filozofii i mitologii. Dodatkowo okraszona ironią i specyficznym poczuciem humoru, wzbudza w czytelniku różne emocje - od zdezorientowania, przez zainteresowanie, po rozbawienie. 
,,-Mnie Glimmung zdawał się bogiem - stwiedził Joe. - Jest taki potężny. 
-Bogowie nie spadają przez dziesięć pięter do piwnicy - zauważył robot. 
-Tak, to logiczne - przyznał Joe. '' [str. 114]
 Jak wspominałam, w ,,Galaktycznym druciarzu" znajdziemy nie tylko robotów, gadżety, które dla nas w tych czasach są niewyobrażalne, ale także elementy zagadnień ponadczasowych i filozoficznych, skłaniających do wielokrotnych refleksji. Jak to w fantastyce bywa, postacie są realne - mają nasze ludzkie usposobienie, tok myślenia. 
,,Człowiek jest upadłym aniołem, pomyślał Joe Fernwright. Kiedyś wszystkie anioły były jednakowe. W czasach, gdy miało się szansę wyboru między dobrem a złem, łatwo było być aniołem. Ale potem coś się stało. Coś nawaliło, zepsuło się, pękło. I anioły stanęły już nie przed wyborem dobra czy zła, ale mniejszego zła. To zamieniło ich w ludzi." [str. 50]
Znawcy i miłośnicy literatury napisanej przez Dicka zgodnie twierdzą, iż ,,Galaktyczny druciarz" to powieść inna od pozostałych wywodzących się z dorobku tego autora, a także że nie jest ona dobrym utworem na zapoznanie się z nim. Być może to prawda, mnie jednak ta książka zachęciła do dalszego poznawania dzieł pisarza. Uważam, że ,,Galaktyczny druciarz" jest niebagatelny, mądry, metaforyczny oraz dosyć wciągający. Mimo to z przykrością przyznaję, iż ostatnie czterdzieści stron niewiarygodnie mnie znudziło - miałam wręcz ochotę porzucić lekturę w kąt. 
Przymykając oko na tę końcową niedogodność myślę, że ,,Galaktyczny druciarz" to powieść  godna polecenia - chociażby dlatego, iż warto poznać pióro kogoś, kto określany jest jako kultowy pisarz science-fiction. 
 
 
 
Reakcje:

6 komentarzy:

  1. Na mnie także Cezary Ostrowski zrobił wrażenie :)
    Zapraszam Cię do blogowej zabawy http://dreams-like-butterflies.blogspot.com/2012/11/37-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dizzy - Cezary Ostrowski jako dobry tłumacz, jak rozumiem? :)
    Dziękuję, bardzo mi miło - jutro podam odpowiedzi na zadane pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego autora czytałam "Ubika" i zdecydowanie mogę polecić. Raczej nie gustuję w takim rodzaju literatury, ale "Ubik" jest naprawdę świetny i zdecydowanie zachęca do zapoznania się z pozostałymi dziełami autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd, ale nie czytałam jeszcze wiele Dicka. Mam w planach, owszem, ale bardziej znane tytuły. Po ten sięgnę, jak w końcu nadrobię te ważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dick jest dość 'nierówny' i jeśli trafi się przypadkiem na jakąś jego słabszą pozycję, to można się niechcący zrazić.
    Czego nikomu nie życzę.
    Ze swojej strony gorąco namawiam do przeczytania 'Ubika', 'Valisa', 'Trzech stygmatów Palmera Eldritcha' albo 'Człowieka z wysokiego zamku'
    No i opowiadań, zwłaszcza 'Modelu nr 2' (mmm)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Inwentaryzacja krotochwil - tak też słyszałam, że lepiej nie ryzykować zniechęceniem się i zwyczajnie zacząć na przykład od ,,Ubika". Niestety tej książki w swoich zbiorach nie mam, natomiast jestem szczęśliwą posiadaczką ,,Trzech stygmatów..." i już wkrótce zabiorę się za lekturę :) Dziękuję za radę - będę pamiętać :)

    Immora - ee tam wstyd :)

    Malice - ok, dzięki, zapamiętam :) Kolejna rekomendacja ,,Ubika" - to rzeczywiście musi być COŚ :)

    OdpowiedzUsuń