czwartek, 16 sierpnia 2012

O tym, jak jest [4]. Powrót

Wszystko, co dobre, szybko się kończy... Tymi słowami mogłabym zarówno zacząć, jak i zakończyć tę notkę. Wielkimi krokami zbliżam się do powrotu do rzeczywistości. 19 sierpnia, mianowicie w niedzielę, prawdopodobnie będę już w Polsce. Prawie minęło już sześć tygodni błogiego odpoczynku, niemalże bez obowiązków i zmartwień, nic, tylko relaks, książki, cisza i spokój.
W niedzielę byłam po raz kolejny nad morzem Północnym, tym razem jednak z innej strony - miałam przyjemność wypoczywać na plaży, kąpać się w przerażająco słonej wodzie w towarzystwie niesfornych, żyjących własnym życiem fal. Było cudownie, pogoda nie zawiodła. Niestety zdjęć z podróży nie posiadam, ponieważ, jak wspominałam, zepsuł się aparat.
Przeczytałam póki co dziesięć książek - większość z nich to pozycje o imponujących gabarytach, trzy czwarte to ponad czterystostronicowe dzieła. Jest to wynik zdecydowanie lepszy, niż się spodziewałam, ale oczywiście nie stawiałam sobie żadnych wyzwań. Obecnie czytam kolejną powieść włoskiego pisarza Fredrica Mocci - ,,Wybacz, ale będę mówiła ci skarbie".
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jak wrócę do Polski - w Holandii oddałam się szałowi zakupów, zarówno tych ubraniowych, jak i książkowych. Ponadto wystąpił śmieszny, jak na ironię losu, problem - z samochodem c o ś jest nie tak, aczkolwiek, jako że jestem żółtodziobem niemającym bladego pojęcia o motoryzacji i mechanice, nie mam pojęcia, jaki. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko trzymać kciuki za to, aby pojazd się naprawił. Oczywiście proszę Was o to samo ;)
Już niedługo, bo za dwa, trzy dni, wakacje te będą dla mnie jedynie wspomnieniem. Jakże jednak przyjemnym! Poćwiczyłam język angielski, posługując się niemalże wyłącznie nim, przeczytałam wspaniałe książki, zwiedziłam fantastyczne miejsca. Wyjazd ten jak najbardziej zaliczam do udanych.
Z jednej strony szkoda mi opuszczać to miejsce. Z drugiej zaś cieszę się, że już wkrótce spotkam się z przyjaciółmi, porozmawiam w ojczystym języku, położę się we własnym łóżku. W dodatku w Polsce czeka na mnie kilka paczek z książkami - otwierania ich nie mogę się wręcz doczekać.
W takim razie, co by nie zanudzać, powtórzę: wszystko, co dobre, szybko się kończy, a Wam życzę udanej końcówki lata. 
Reakcje:

8 komentarzy:

  1. Jak ja uwielbiam takie pozytywne notki ;) Świetnie, że spędziłaś tam kupę czasu, bo widać, że bardzo Ci się podobało. Naciesz się przed powrotem do domu ;) O naładowaniu pozytywną energią to już nie wspominam, bo od dawna jesteś! Najgorsze są powroty z tych miejsc, tych małych "rajów" na ziemi... Ja też ciężko swój przeżyłam, a było to już prawie dwa tygodnie temu. No, ale kiedyś trzeba wrócić do rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię optymistyczne wpisy i dlatego staram się, aby moje tętniły pozytywną energią :) Dziękuję, Nyx :) Tak, podobało mi się, zwłaszcza to, iż była to odskocznia.
      Oj tak, pamiętam, z jakim trudem wracałam z Paryża, czy nawet z Zegrza w tym roku. Ano dokładnie, niestety kiedyś trzeba powrócić... By później móc odbywać kolejne podróże! :D

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  2. Naprawdę fajnie się czyta o takich przygodach :) Będzie dobrze z autem i wrócisz na czas, nie ma innej opcji :D Zazdroszczę udanych wakacji i życzę dużo słońca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Niestety, w aucie zepsuła się uszczelka i nie ma możliwości, aby wracać nim z Holandii do Polski. Trzeba kupić nowy samochód... masakra :/
      Dziękuję Ci serdecznie! :)

      Usuń
  3. W takim razie ja sobie też pozwolę na powtórzenie się ;) w takich sytuacjach mawiam (z całym przekonaniem, z mojego doświadczenia), że powroty też są wspaniałe :) Powodzenia! :)



    P.S. Nie kojarzę Złotych Uliczek w Pradze... a tak się to dokładnie nazywało? :) czym się charakteryzowało to miejscem? Bo jeśli złotem to nie byłam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci podam odpowiedź tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82ota_Uliczka
      Tylko pomyliłam liczbę, bo to powinna być Złota Uliczka, a nie kilka uliczek, ups! :)
      A charakteryzuje się tym, że wszystko tam jest malutkie :)

      Usuń
    2. Hmm... nie byliśmy na Złotej Uliczce... nasz przewodnik (książkowy) nas tam nie zaprowadził... a sami nie mieliśmy szczęścia, żeby przypadkiem trafić... no cóż, kolejne wydawnictwo przewodnikowe stracone :) może następny nas zadowoli...;p

      Usuń
  4. trudno będzie zaspokoić te, trochę rozbudzone wymagania

    OdpowiedzUsuń