środa, 6 lipca 2011


  Premiera : 26 listopada 2010 r. 
  Reżyseria : Ethan Maniquis, Robert Rodriguez
  Scenariusz : Alvaro Rodriquez, Robert Rodriguez 
  Produkcja : USA 
  Gatunek : Akcja 
  Moja ocena : 5/6 


       Robert Rodriguez to amerykański reżyser. Każdy amator kina akcji (i nie tylko) z pewnością słyszał o tym nazwisku. Człowiek ten jest reżyserem między innymi "Od zmierzchu do świtu", "Desperado" i "Małych agentów". 
       Maczeta (Danny Trejo) to agent federalny ukrywający się w Stanach Zjednoczonych - ma bardzo wielu wrogów. Jest tytułowym mścicielem i mistrzem w posługiwaniu się bronią sieczną, a w swej skórzanej kurtce nosi czterdzieści cztery noże. Nie ma nic do stracenia. Jednym z jego przeciwników jest John McLaughlin (Robert De Niro), senator z Teksasu, który wykorzystał Maczetę, bardzo go tym rozwścieczając. Kolejnym wrogiem głównego bohatera jest Torrez (Steven Seagal) - szef narkotykowej bandy. Jest również ścigany przez piękną agentkę urzędu imigracyjnego, Sartanę Riverę (Jessica Alba).
          I.. nie wiem, jak zacząć. Ostatnio wyszłam z wprawy jeśli chodzi o pisanie recenzji. Wszystkie wydają mi się takie same, standardowe, klasyczne, wręcz nudne, a chciałabym coś zmienić. Wymienię więc wszystkie zalety i wady filmu.

  •  wciągająca fabuła - zdecydowanie. Czasami, oglądając filmy, sprawdzam, ile jeszcze pozostało do końca. O dziwo, nie zrobiłam tak podczas oglądania "Maczety"! O dziwo, bo szczerze pisząc - spodziewałam się czegoś gorszego, no wiecie, pier.. gadanie o Chopinie ;) 
  • znakomita obsada - De Niro, Alba, Seagal, mistrzowie filmów akcji. Każdy z nich idealnie dobrany do swej roli, co nie zdarza się znowu tak często. A główny bohater, którego grał Trejo? Nie znałam wcześniej tego nazwiska, a spodobał mi się aktor, oj spodobał, jako Maczeta, mściciel i facet zabijający wrogów bez jakichkolwiek skrupułów - rewelacja! Długie włosy, wąs, zniszczona twarz, blizny, tatuaże..
  • interesujące miejsce akcji - Stany Zjednoczone, ale wyczuwalny jest meksykański klimacik (w końcu Meksyk graniczy z USA od południa. Pochwalę się wiedzą, a co!). 

    Skoro dobre już zostało wychwalone, czas na te negatywne cechy filmu.
  • hektolitry krwi - i to dosłownie! Rozumiem, w końcu to film akcji, ale nieustannie lejąca się krew mnie nieco zraziła (nie brzydzę się ani nic, po prostu uważam to za lekką przesadę). 
  • siekanka - i raz, i dwa, i trzy! I obrót, pięć głów potoczyło się po ziemi. I skok, i zamach, i 'pach' - przeciwnik przecięty na pół. Nie sądzicie, że to nudne? Nie zniżajmy się do "Świtu żywych trupów". Niektóre sceny były mocno przereklamowane - strzelanie dwiema broniami na raz bez wycelowania? Proszę Was.. 
     "Maczeta" to interesujący, relaksujący i porywający film akcji. Co prawda nie czułam dreszczyku emocji, ale w moim przypadku rzadko się to zdarza. Warto obejrzeć. Polecam!

             
Reakcje:

10 komentarzy:

  1. Ma on na swoim koncie naprawdę niezłe filmy, prawie wszytskie widziałam, i ten też z całą pewnością obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wytrwałam. O ile niektóre filmy Rodrigueza lubię (jak wspomniany przez Ciebie Od zmierzchu do świtu czy Desperado), bo oprócz mnóstwa krwi są jeszcze zabawne, tak ten w ogóle mnie nie wciągnął, po jakiejś pół godzinie miałam wrażenie, że fabuła (jaka fabuła?) jest pretekstem do pokazania nowych sposobów siekania;-) aczkolwiek motyw z uchodźcami był bardzo mocny i dobry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli kiedyś nadarzy się okazja pewnie obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy, nie przepadam za takimi rodzajami filmów, więc nie wiem czy się skuszę. Ale.. Może kiedyś. ; ) Pozdrawiam. {posrod-stronic.blog.onet.pl}

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak będę miała ochotę na film akcji, to obejrzę. Na razie jestem oczarowana książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja "Maczetę" uwielbiam i rozbawił mnie jej sukces kasowy. Akurat ta siekanka stanowi dla mnie element humorystyczny w tym filmie (brzmię jak sadystka), bo "Maczeta" jest pastiszem na filmy sensacyjne i horrory klasy B, gdzie takie sceny są wręcz wymogiem i traktowane są całkiem serio.
    I zgadzam się, że obsada świetnie się spisała, szczególnie Robert de Niro podobał mi się, ale ja go kocham w każdym filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam z miesiąc temu i baardzo mi się podobał. Z resztą od dawna był nagłaśniany. Rola Lindsay Lohan była adekwatna do jej stylu życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Magia słowa pisanego - owszem, zwłaszcza przez feralny trailer. :)

    Rajzarogiem - otóż to! A de Niro świetnie zagrał, nie da się zaprzeczyć. ;)

    Nyx - zachęcam :)

    Susie, Tośka - :)))

    Eruana - o tak, motyw z uchodźcami był bezbłędny. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od jakiegoś czasu chcę obejrzeć ten film, ale jakoś nie mam okazji. Powoli nadrabiam zaległości serialowe - skończyłam oglądanie Gry o Tron i the Walking Dead, teraz czas na Boardwalk Empire i dokończenie Fringe i Castle;]

    OdpowiedzUsuń