poniedziałek, 4 listopada 2013

Andrzej Ziemiański: ,,Achaja. Tom 1"


Wydawnictwo: Fabryka Słów 2002
 Język oryginału: polski
 Liczba stron: 624
Pierwszy tom serii o Achai

Andrzej Ziemiański to polski autor powieści z zakresu fantastyki oraz science-fiction. Został wielokrotnie nagrodzony za swą twórczość, między innymi takimi nagrodami jak Sfinks* i Nautilus**. Poza trylogią ,,Achaja" oraz ,,Pomnik cesarzowej Achai", Ziemiański napisał również dużo opowiadań oraz powieści, na przykład ,,Toy wars" i ,,Za progiem grobu". 
Achaja to młoda księżniczka. Przez młodszą od siebie macochę oraz uknute przez nią intrygi, dziewczyna trafia najpierw do wojska, a następnie do niewoli. Bohaterka dopiero po odsunięciu z królewskiego dworu odkrywa, że wszystko, czego się w życiu nauczyła, jest tak naprawdę bezużyteczne, natomiast prawdziwą wiedzę i doświadczenie życiowe nabywa się w najmniej oczekiwanych momentach. 
Zaan ma już czterdzieści lat na karku i poczucie, że sens jego istnienia na tej planecie jest nieodgadnięty. Całe dnie spędza w pobliskiej karczmie, pijąc do upadłego i użalając się nad beznadziejnością swojego losu. Jako świątynny skryba ma ogromną wiedzę o świecie, aczkolwiek jedynie z książek, ponieważ nie doświadczył w życiu niczego ekscytującego. Do czasu. Gdy pewnego dnia w pubie pojawia się młodociany, odziany w skórę, odważny, a może głupi młokos, który dumnie nazywa siebie rycerzem, egzystencja Zaana zmienia się diametralnie. Razem z Siriusem, bo tak rycerzyna ma na imię, podejmuje trudną i ryzykowną grę, w której stawką będzie ich życie. 
Czarownik o imieniu Meredith podróżuje od wioski do wioski, udzielając rad miejscowym. Jego spokojne wojaże okraszone rozmyślaniami i samotnością przerywa wizyta pewnej ważnej osobistości. Meredith dostaje nietypowe i bardzo trudne zadanie, decydujące o losach całej ludzkości. Czy mu sprosta? 
Przyznam szczerze, iż miałam obawy przed sięgnięciem po trylogię Ziemiańskiego. Osławiona seria o Achai, której grzbiety widywałam w każdej z odwiedzanych bibliotek. Już od dawna miałam przeczytać chociaż tom pierwszy, ale... Co, jeśli mi się nie spodoba? Czy po raz kolejny zrażę się do polskiej fantastyki? Na szczęście te dylematy były zupełnie niesłuszne. Już od pierwszych stron ,,Achaja" mnie skutecznie wciągnęła i przekonała. Miałam ochotę jedynie czytać i czytać, a to, w moim mniemaniu, świadczy bardzo dobrze o książce. Jestem pewna, iż lektura zajęłaby mi dużo mniej czasu, gdybym takowym dysponowała. 
,,Achaja" nie jest trudną lekturą pod względem językowym - wręcz przeciwnie, Ziemiański operuje prostym i klarownym językiem, a zgrabnie wplecione archaizmy są łatwe do zrozumienia - kontekstowo bez problemu można domyśleć się, co znaczą. Utwór jest po brzegi wypełniony wulgaryzmami (naszymi współczesnymi), co jednym może się nie spodobać, a innym - wprost przeciwnie. Ja, jeżeli chodzi o tę kwestię, mam mieszane uczucia - uważam, iż Ziemiański przedobrzył, obyłoby się bez tylu przykładów łaciny podwórkowej, ale jestem wyrozumiała i nigdy ten element językowy nie kuł mnie w oczy aż tak bardzo. 
Niewątpliwym plusem w powieści Ziemiańskiego są bohaterowie. Zawsze, gdy w książce spodoba mi się kreacja postaci, to znaczy ich urozmaicenie oraz niewyidealizowanie, piszę o tym w recenzji. Tak jest i tym razem - ani Achaja, ani czarownik Meredith, ani też Zaan czy Sirius nie byli doskonali, mieli swoje wady i zalety. Bardzo sobie to cenię w literaturze - denerwuje mnie bowiem, gdy dana postać jest idealna, perfekcyjna, albo gdy charakter jest zupełnie zły i zdemoralizowany. 
Fabuła, stworzona z trzech wątków, jest porywająca i obfita w nagłe zwroty akcji. Zwłaszcza historia Achai, która chyba najbardziej przypadła mi do gustu, aż tętniła wydarzeniami następującymi po sobie, z których duża część była bardzo brutalna. Andrzej Ziemiański zastosował sprytny ruch podczas tworzenia książki - owe wątki były opisywane przemiennie, co sprawia, że czytelnikowi lektura się nie nudzi. Każdy z nich, mimo prostoty, symbolizuje coś innego, przedstawione metaforycznie. Dzieje Zaana i Siriusa mówią o sprycie ludzkim, a także o znaczeniu kłamstwa w świecie, które za każdym razem wyjdzie na jaw. Historia Mereditha jest bardzo refleksyjna i filozoficzna, natomiast wątek o Achai pokazuje nam, że aby coś mieć, trzeba o to walczyć; duży nacisk autor dał tu na taką cechę, jaką jest wytrzymałość i odwaga. 
Ponadto postacie Hekke i Krótkiego, czyli ludzi, których poznała na swej drodze Achaja, oraz ich nauki, urzekły mnie. Dawno nie spotkałam się z tak szczegółowym opisem tego, jak powinno się walczyć. 
Jest dużo innych rzeczy, które podobały mi się w pierwszym tomie tej trylogii. Mogłabym je wymieniać, ale mogę również zachęcić Was do zapoznania się z ,,Achają". Ja już wypożyczyłam tom drugi i w najbliższym czasie zamierzam go przeczytać. 


* Nagroda Sfinks - przyznawana od 1995 roku nagroda czytelników kwartalnika ,,SFinks" oraz klientów księgarni ,,Verbum 2" (obecnie solarisnet.pl) za twórczość literacką w dziedzinie fantastyki naukowej. (źródło: wikipedia.pl)
** Nagroda Nautilus - coroczny plebiscyt czytelników na najlepszy polski fantastyczny utwór literacki wydany w danym roku. Została ona stworzona w 2004 przez Roberta J. Szmidta, redaktora naczelnego czasopisma "Science Fiction". (źródło: wikipedia.pl)
Reakcje:

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej serii słyszało się wiele dobrego - nie ukrywam, że jestem zainteresowana, tyle tylko, że to porządne tomiszcza i trzeba mieć na taką lekturę odpowiednio dużo czasu, a ja nie zawsze go mam :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Achaję" dość niedawno, ale mi się niestety tak nie spodobała. Drażnił mnie język i większości postaci nie trawiłam, oprócz Hekkego, którego uwielbiałam i uważam, że było go zdecydowanie za mało w książce:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wewnętrzny opór przed "Achają", może dlatego, że podobnie jak Ty, boję się rozczarowania, nie wiem... Mam nadzieję, że kiedyś się odważę na tę lekturę, bo z tego co czytam, to smakowita z niej opowieść :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki. Jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń