sobota, 11 sierpnia 2012

Linwood Barclay: ,,Bez śladu"



 Wydawnictwo: Świat Książki 2010
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,No time for goodbye"
 Przekład: Andrzej Leszczyński
 Liczba stron: 432

Dopóki śmierć nas nie rozłączy... ale czyja?

Linwood Barclay to amerykański autor dwunastu powieści detektywistycznych. W Polsce dotychczas wydano tylko trzy z nich - ,,Bez śladu", ,,Za blisko domu" oraz ,,Największy lęk". Mam nadzieję, że nasz rynek wydawniczy podejmie się opublikowania kolejnych dzieł pisarza.
Pewnego ranka czternastoletnia Cynthia budzi się z ogromnym kacem. Nie pamięta dokładnie wydarzeń z poprzedniego wieczoru. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje jej się takie, jak zawsze - dziewczyna spodziewa się pogardliwych spojrzeń rodziców, przygotowuje się do tego psychicznie. W tym momencie, kiedy leży we własnym łóżku, cierpiąc przez dokuczliwy ból głowy, zniknięcie opiekunów to wręcz wybawicielska wizja. Nie przyszłoby jej nawet do głowy, iż być może nigdy już nie spotka matki i ojca...
Dwadzieścia pięć lat później, Cynthia to już mama ośmioletniej Grace i żona Terry'ego, nauczyciela języka angielskiego. Wciąż nie potrafi zapomnieć o rodzicach i starszym bracie, którzy zniknęli bez śladu, gdy miała czternaście lat. Reportaż telewizyjny, w którym bierze udział, nie pomaga zagoić starych ran. Kobieta wciąż ma nadzieję, iż zagadka zaginięcia jej rodziny wkrótce się rozwiąże, jednakże wydarzenia spadające na nią niczym grom z jasnego nieba, nie wskazują na to.
Z pisarstwem Linwooda Barclaya spotkałam się dotychczas tylko raz - podczas lektury powieści ,,Za blisko domu". Była to książka bardzo dobra, interesująca i wciągająca, a ja zachwycałam się piórem tego pisarza. Z ogromną przyjemnością, z wysoko ustawioną poprzeczką, sięgnęłam więc po ,,Bez śladu" właśnie tego autora. Już na początku zauważyłam, iż zarówno w ,,Za blisko domu", jak i w tym utworze, Barclay do roli narratora pierwszoosobowego przydziela mężczyznę. Ponadto w obu kryminałach postać ta nie jest bezpośrednim świadkiem zdarzenia, ale jedynie osobą bliską. Uważam, że to dobre zagranie - czytelnik ma okazję spojrzeć na sprawę i przewijające się wydarzenia z dystansem, jako obserwator.
Barclay napisał dobrą powieść. Przez cały czas coś się dzieje, nie ma tutaj miejsca na nudę - akcja pędzi w szalonym tempie. Myślę, że właśnie dlatego lubię kryminały - dostarczają mi wielu emocji, nie pozwalając nawet na minutę przerwać lektury.
W książce ,,Bez śladu" poznajemy bardzo interesujących bohaterów. Autor nikogo nie idealizuje, nie robi z nikogo ofiary. Postacie są rzeczywiste na tyle, że momentami miałam wrażenie, iż stoję obok nich. Nie ma ludzi idealnych, każdy ma coś na sumieniu.
Czytając, zadajemy sobie różnego rodzaju pytania, na które sami musimy sobie odpowiedzieć. Jak daleko może posunąć się człowiek, aby chronić siebie, a ile może zrobić w obronie rodziny? Czy ludzie, których uważamy za bliskich, mogą nam wbić nóż w plecy? W jakim stopniu możemy ufać? Czy ci, których znamy całe życie, mogą okazać się kimś innym, niż myśleliśmy?
Intryga jest skonstruowana w inteligentny sposób. Ja tylko w niewielkim stopniu domyśliłam się zakończenia.
,,Bez śladu" to nie tylko porywający kryminał, ale także opowieść o rodzinie i bliskich, którzy mogą okazać się kimś zupełnie innym, niż moglibyśmy przypuszczać. To historia kobiety żyjącej nadzieją. Polecam.

środa, 8 sierpnia 2012

Tess Gerritsen: ,,Autopsja"



 Wydawnictwo: Albatros 2008 (audio)
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,Vanish"
 Przekład: Zygmunt Halka
 Liczba stron: 352
 Czas trwania mp3: 10h 02 min
 Czyta: Maria Maj
 Tom 5 serii Jane Rizzoli&Maura Isles

We współczesnym świecie bardzo często spotykamy się z przypadkami, w których młode dziewczęta są zmuszane do prostytucji - telewizja, radio, prasa, wszelkie media z łapczywością głodnego wilka chwytają tego typu informacje w swoje szpony, a następnie publikują, przy okazji doprawiając w ekscytujące szczegóły. Żaden przeciętny zjadacz chleba nie przypuszcza jednak, iż dokładnie to samo może spotkać jego bądź jego bliskich. Ludzie po prostu karmią swoje głowy czymś, co dla jednych jest sensacją, a dla innych tragedią. Przechodzą obok tego zjawiska, nie zatrzymując się i nie przyglądając mu się bliżej. A może warto?
Tess Gerritsen w swojej książce pod tytułem ,,Autopsja" zajmuje się nie tylko skonstruowaniem rewelacyjnej intrygi, ale także wnikliwą analizą tego, co, gdy tak zechce pech, spotyka niektóre kobiety. Wszystko zaczyna się w ten sam sposób - najpierw na swojej drodze niby przypadkiem spotykają ludzi obiecujących sielankową przyszłość. Tacy wzbudzają zaufanie, aby potem nagle wywieźć za granicę i szantażować, traktować niczym towary na półce w sklepie, zmuszać do oddawania się, do stosunków seksualnych z napalonymi, brutalnymi mężczyznami. Autorka opisuje uczucia towarzyszące ofiarom takich przestępstw.
Mila to siedemnastoletnie dziewczę pozbawione dzieciństwa. Razem z Oleną i kilkoma innymi koleżankami, opuszcza swoją ojczyznę, Białoruś, aby wyjechać do Ameryki - skuszona obiecującą przyszłością, pracą opiekunki. Jednakże już w drodze do USA zostaje pozbawiona złudzeń dotyczących przyszłej zapowiedzianej idyllii.
Maura Isles, lekarz sądowy, w kostnicy znajduje... żywego człowieka! Z chwilą, gdy po otwarciu przez panią doktor worka na zwłoki, piękna nieznajoma otwiera oczy, zaczyna się lawina niefortunnych zdarzeń, których skutki odczują wszyscy bliscy Maury - a głównie Jane Rizzoli, będąca w dziewiątym miesiącu ciąży.
Audiobooka ,,Autopsja" słuchałam w niemalże każdej wolnej chwili - jeżdżąc rowerem, robiąc zakupy, spacerując. Ostatecznie dokończyłam go dzisiaj na siłowni, z czego bardzo się cieszę.
Biorąc do ręki jakiekolwiek dzieło Tess Gerritsen, mam gwarancję, że będzie to coś dobrego, porywającego i nie takiegoż znowu lekkiego. Autorka bowiem porusza trudne tematy, robi to jednak w sposób zupełnie inny niż, na przykład, Joyce Carol Oates - nic dziwnego, w końcu to zupełnie różne od siebie gatunki literackie. Gerritsen nie szczędzi brutalności, wszystko jednak ma swój smak i czytelnik nie ma wrażenia nadmiaru.
Bardzo lubię jej bohaterki - zarówno inteligentną i ambitną Maurę, jak i odważną, charakterną i silną Jane. W ,,Autopsji" autorka rozwija bardziej wątek o tej drugiej - doktor Isles jest tu tylko postacią drugoplanową. Jane Rizzoli jest już natomiast żoną agenta FBI, Gabriela Deana. Ma z nim dziecko - czyż to nie znaczna zmiana w zachowaniu twardej jak skała pani detektyw? W części piątej Tess Gerritsen zdradza nam, jak trudne dla Jane jest wychowywanie potomka.
,,Autopsja" to bardzo dobry kryminał z problemem dotyczącym zmuszania do prostytucji w tle. Autorka nie zawiedzie swoich miłośników - tradycyjnie, czytelnik spotka się tutaj z wartką akcją, stopniowo wzrastającym napięciem, wieloma dialogami i dobrze uknutą intrygą. Polecam.

Harlan Coben: ,,Najczarniejszy strach"


 Wydawnictwo: Albatros 2004
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,Darkest Fear"
 Przekład: Andrzej Grabowski
 Liczba stron: 320
 Tom 7 cyklu o Myronie Bolitarze


Wyobraźcie sobie strach. Najczarniejszy, najstraszniejszy strach w całej swojej okazałości, w najprawdziwszym obliczu. Kiedy stajecie z nim twarzą w twarz? Czy wtedy, gdy jedziemy szalenie szybką kolejką górską? Może patrząc w oczy komuś, kto pragnie Waszej śmierci? Albo - pomyślcie - niekoniecznie Waszej.
Dzwoni telefon. Odbieracie. Słyszycie krzyk najbliższej Wam osoby. Rozpaczliwy, wołający o pomoc, rozdzierający, a jednocześnie zdradzający bezsilność i ogromne przerażenie. Czy właśnie wówczas odczuwacie prawdziwy s t r a c h?
Harlan Coben to amerykański autor powieści kryminalnych, znany miłośnikom tegoż gatunku na całym świecie. Napisał cykl o Myronie Bolitarze, który w chwili obecnej liczy sobie dziesięć pozycji;  a także jedenaście innych, odrębnych historii. Coben zaczął również tworzyć kolejną serię - o  Mickey'm Bolitarze (dotychczas jedna, niewydana w Polsce powieść ,,Shelter").  Pisarz ten słynie z niedokończonych spraw z przeszłości, interesujących bohaterów i licznych zwrotów akcji - a wszystko to zgrabnie wplecione w karty jego książek.

Myron Bolitar to agent sportowy i właściciel firmy RepSport MB. Były koszykarz, którego karierę przerwała bolesna kontuzja. Jest zdecydowanie nieprzeciętnym Amerykaninem i mimo średniego już wieku, nadal się nie ustabilizował. Mężczyna ma tendencję do pakowania się w kłopoty, z których zazwyczaj wyciąga go najlepszy przyjaciel, Win.
W siódmym już tomie cyklu o tym bohaterze, Myron pewnego dnia spotyka swoją miłość z czasów studenckich - niespodziewanie kobieta ta, Emily Downing, czeka na niego u jego rodziców. Chodzi o sprawę bardzo pilną, jak sama zapowiada. Okazuje się, żę jej trzynastoletni synek, Jeremy, ma białaczkę, a potencjalny dawca właśnie zaginął bez śladu, jak kamień rzucony w wodę. To jednak nie wszystko - nieoczekiwana wizyta byłej dziewczyny to dopiero początek perypetii i szokujących informacji z przeszłości, które nagle spadną na Myrona jak worek z kartoflami.
 Czytałam wiele powieści Harlana Cobena. Jedne były lepsze, drugie gorsze, ale wszystkie utrzymały się na umiarkowanym poziomie. Z Myronem Bolitarem, jego ulubionym bohaterem literackim, spotkałam się dotychczas dwa razy - podczas lektury ,,Bez skrupułów" i ,,Bez śladu". Uważam, iż dane tomy tego cyklu nie wymagają znajomości poprzednich - tak naprawdę każdy opowiada o czymś innym, rzecz jasna związanym z główną postacią.
,,Najczarniejszy strach" to książka dobra, ale nie bardzo dobra. Teoretycznie zawarte są w niej zarówno wszystkie cechy charakterystyczne Cobena, jak i wymagania dotyczące przyzwoitego kryminału - napisane niewidzialną ręką, które każdy czytelnik dostosowuje do siebie i własnych upodobań. W tej powieści znajdują się interesujący bohaterowie, akcja pędzi jak szalona, opisy są ograniczone do minimum, a dialogów jest mnóstwo. Jednakże w praktyce utwór nie porywa tak, jak powinien, a ja nie mogłam oprzeć się odliczaniu stron pozostałych do końca.
Wykreowaną przez Harlana Cobena postać Myrona bardzo lubię. Jest ona bardzo rzeczywista, mimo tego, że bohater sprawia wrażenie jedynego w swoim rodzaju. Myron Bolitar ma, ukochane przez tysiące fanów, poczucie humoru, którym potrafi zaszczycić rozmówcę nawet w najmniej oczekiwanym momencie. Ma również smykałkę do rozwiązywania zagadek detektywistycznych - oczywiście prywatnie, na boku. Cechuje się wielkim sprytem, siłą fizyczną i odwagą, ale ma także swoje słabe strony. W ,,Najczarniejszym strachu" dowiedziałam się też, iż ma w swojej krwi kropelkę polskości.
Moim zdaniem powieści kryminalne Harlana Cobena idealnie sprawdzają się w roli lektur na lato - wciągające, pozwalające zapomnieć o rzeczywistości, zabawne, lekkie i niewymagające myślenia. Wyjątku nie stanowi ,,Najczarniejszy strach", aczkolwiek moim numerem jeden, jeśli chodzi o utwory tego autora, wciąż pozostaje ,,Nie mów nikomu".

piątek, 3 sierpnia 2012

Jane Austen: ,,Opactwo Northanger"



 Wydawnictwo: Oxford Education
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: ,,Northanger Abbey"
 Przekład: Anna Przedpelska - Trzeciakowska
 Liczba stron: 240
 Seria ,,Klasyka Romansu"


Jaki miłośnik literatury, zwłaszcza płci pięknej, nie zna Jane Austen? Jest to angielska pisarka opisująca życie klasy wyższej tegoż kraju z początku XIX wieku. Fabuła jej ksiązek bardzo często dotyczy zamążpójścia, romansów i związanych z tym problemów społecznych. Utwory napisane przez tę autorkę to jednak nie tylko romanse, ale także prezentacja i obserwacja psychiki kobiet. Jane Austen znana jest między innymi z ,,Dumy i uprzedzenia", ,,Rozważnej i romantycznej" i ,,Perswazji". Dzieła te doczekały się wielu ekranizacji.
Katarzyna Morland to siedemnastoletnia córka pastora. Stosunkowo ładna, sympatyczna, uprzejma i przede wszystkim bardzo naiwna dziewczyna żyje w świecie przeczytanych książek i w zaciszu rodzinnego domu. Pewnego dnia wyrusza z zaprzyjaźnionym małżeństwem Allenów do uzdrowiska w Bath. Poznaje tam wielu ludzi i  śmiało nazywa ich przyjaciółmi. Są wśród nich rodzeństwo Henry i Eleonora Tilney, którzy proponują jej podróż do należącego do nich opactwa Northanger. Podniecona i rozochocona Katarzyna snuje różne wizje na temat mrocznych, gotyckich korytarzy, podziemnych lochów i straszliwych upiorów rodem z gotyckich powieści grozy, jakie uwielbia. Rzecz jasna, przyjmuje zaproszenie.
Wkrótce okaże się, kogo naiwna dziewczyna może nazwać prawdziwym przyjacielem, a kto ma wobec niej ukryte zamiary...
Obawiałam się nieco lektury ,,Opactwa Northanger". Martwiłam się nie tylko o to, iż po prostu romans nie przypadnie mi do gustu, ale także o fakt, że XIX-wieczny język jest inny niż dzisiejszy i może mnie zwyczajnie nużyć. Wszelkie obawy rozwiały się już przy pierwszej stronie - autorka w zabawny i nieco ironiczny sposób przedstawiła główną bohaterkę jako heroinę.
Warto napomknąć, że ,,Opactwo Northanger" to satyra - Jane Austen parodiuje powieści gotyckie. Co najlepsze, nie robi tego w sposób ani lekceważący, ani obraźliwy - co więcej, autorka sama zaczytywała się w tego typu utworach. Wykreowana przez nią Katarzyna Morland oraz jej nowopoznana przyjaciółka zaczytują się w dziełach takich jak ,,Tajemnice zamku Udolpho" pani Radcliffe, która to książka mnie, nawiasem mówiąc, zainteresowała. Punkt dla Austen i jej spostrzegawczości, ponieważ dostrzegła u ówczesnych niewiast wiarygodność i rzeczywistość powieści grozy.
Cenię sobie takie książki, w których autor nie traktuje czytelnika jak idioty. Nie wyjaśnia wszystkiego jak przedszkolakowi, nie tłumaczy, iż ,,krowa nie potrafi latać". Jane Austen owiała swoje dzieło nutką tajemniczości i pewne kwestie pozostawiła nie do końca wyjaśnione, tak, abyśmy mieli szansę sami trochę pogłówkować.
Poczucie humoru pisarki również sprzyja pozytywnemu odbiorowi lektury. Autorka pisze w sposób rześki, świeży, i mimo XIX-wiecznego języka - lekki. Nikogo nie idealizuje, a główna bohaterka jest, jak już wspomniałam, osobą bardzo naiwną, co można dostrzec na niemalże każdej stronicy. Są tu przedstawione skontrastowane zestawienia (John Thorpe i James Morland, Izabella Thorpe i Katarzyna Morland).
Któżby nie chciał uciec do świata, w którym królują wystawne bale, szykowne suknie, karoce i inteligentni dżentelmeni? Polecam!

czwartek, 2 sierpnia 2012

Sherrilyn Kenyon: ,,Taniec z diabłem"

Taniec z Diabłem - Sherrilyn KenyonWydawnictwo: MAG 2011
Język oryginału: angielski
Tytuł oryginału: ,,Dance with the Devil"
Przekład: Maria Stępień
Liczba stron: 430
Trzeci tom cyklu ,,Mroczny Łowca"

To już było:
Recenzja tomu pierwszego - ,,Rozkosze nocy"
Recenzja tomu drugiego - ,,Objęcia nocy"

Sherrilyn Kenyon to amerykańska autorka dwudziestu dwóch książek. W Polsce słynie ona z tak zwanych utworów paranormal romance, które, jak sama nazwa wskazuje, mówią o miłości nierealnej, paranormalnej. Jej seria ,,Mroczny Łowca" to właśnie taki paranormal, urban fantasy.
Zerek to najbardziej mroczny, psychopatyczny i dziwny przedstawiciel Mrocznych Łowców. Ma najboleśniejszą  przeszłość z nich wszystkich i przez to nie dopuszcza do siebie nikogo. Uważany jest za agresywnego, aspołecznego mordercę, budzi postrach każdego mijanego człowieka. Przez kilkaset lat żył w odosobnieniu, na mroźnej Alasce, ponieważ wyższe władze uznały, iż musi zostać odizolowany od społeczeństwa. Nic dziwnego więc, że kiedy po walce stoczonej z samą Śmiercią, budzi się w obcym domu w towarzystwie nieznajomej kobiety, jest - delikatnie mówiąc - w szoku.
Astrid to nimfa sprawiedliwości, jedna z Parek. Jest bardzo surowym sędzią, który jeszcze nikogo nigdy nieuniewinnił. Tym razem ma za zadanie ocenić Zereka. Czy ten ciemnowłosy mężczyzna zostanie skazany na śmierć i bycie Cieniem, czy też będzie miał szansę dalej żyć?
Każdego roku, od 2010, czytam po jednej powieści Sherrilyn Kenyon. Stopień wciągnięcia nie maleje, i nie wzrasta - ani ,,Rozkosze nocy", ani ,,Objęcia nocy", ani wreszcie ,,Taniec z diabłem" nie pozwoliły mi oderwać się od lektury nawet na chwilę. Są to bowiem bardzo niebezpieczne pochłaniacze wolnego czasu, które, kiedy schwytają Cię w swoje szpony, nie wypuszczą dopóty, dopóki nie skończysz czytać ostatniej strony.
Moje podejście do tego typu utworów również się nie zmieniło. Nie wymagam od nich trudnego, zmuszającego do sięgnięcia po słownik języka. Nie oczekuję też metafor skłaniających do refleksji; ambicji, głębokiej fabuły. Biorąc do ręki ,,Taniec z diabłem" i inne, podobne paranormale i urban fantasy, spodziewam się jedynie dobrej rozrywki, przyjemnie spędzonego czasu i chwili zapomnienia w towarzystwie przystojnych do bólu mięśniaków.
Wszystko to, co chciałam, otrzymałam. Co więc się zmieniło, że ta powieść nie powaliła mnie na kolana? Nie wiem. Może to taki okres, a może po prostu już mi minęła sympatia do paranormal romance. Mam nadzieję, iż nie, ponieważ na półkach mam mnóstwo takich książek, w tym czwarty tom cyklu ,,Mroczny Łowca" - po który, rzecz jasna, zamierzam sięgnąć.
,,Taniec z diabłem" przedstawia, jak w poprzednich tomach, odrębną historię o jednym z Mrocznych Łowców. Nie trzeba czytać wcześniejszych, żeby zrozumieć tę powieść. Tradycyjnie kończy się szczęśliwie, mimo przeciwności losu i wielu niebezpieczeństw. Ta sama prosta, nieskomlikowana i przewidywalna fabuła, identyczna wartka akcja.
Jeżeli macie ochotę na chwilę wytchnienia - przeczytajcie, co Wam szkodzi. Jednak uwaga - nie sięgajcie po tę pozycję przy swoich mężczyznach, drogie panie, ponieważ ,,Taniec z diabłem" jest najeżony iście erotycznymi scenami - swoją drogą, opisanych bardzo realistycznie ;)