Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rasizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rasizm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013


 Wydawnictwo: Bellona 2007
 Język oryginału: angielski
 Tytuł oryginału: 'Black girl, white girl'
 Przekład: Barbara Cendrowska-Werner
 Liczba stron: 324


 Joyce Carol Oates to amerykańska autorka ponad pięćdziesięciu powieści zahaczających o całą paletę gatunków - od kryminałów i horrorów, przez utwory obyczajowe, po książeczki dla dzieci. Ponadto jest eseistką i poetką. Poza pisaniem zajmuje się wykładaniem na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Princeton i, wraz ze swoim mężem, redagowaniem magazynu Ontario Review. Jej dzieła charakteryzują się tematyką przemocy i kondycji kobiet. Była kilkakrotnie nominowana do Nagrody Pulitzera (na przykład za powieść Blondynka, stanowiącą biografię o Marilyn Monroe). Inspiracje czerpie z takich postaci jak Sylvia Plath, Bob Dylan, William Faulkner. 
W Czarnej dziewczynie, białej dziewczynie spotykamy się z dwiema kontrastującymi ze sobą młodymi, wkraczającymi w dorosły wiek kobietami. Jedną z nich jest Generva Mead - biała córka hippiski i lewicującego prawnika, powszechnie lubiana i szanowana. Dzieli ona pokój z czarną  Minette Swift, zagorzałej katoliczki, mającej ojca pastora. Minette to gruboskórna, chłodna osoba, która nie dopuszcza do siebie nikogo, ukryta za masywnymi, różowymi okularami. Z czasem między współlokatorkami zaczyna się wytwarzać więź, która jednak będzie miała tragiczne zakończenie. 
Joyce Carol Oates to specyficzna i z całą pewnością wyjątkowa pisarka. Jej styl pisania nie każdemu się może spodobać - jej pióro jest surowe, twarde, obiektywne, zdystansowane. O unikatowości dzieł Oates przekonałam się po raz drugi, ponieważ kiedyś, kilka lat temu, czytałam inną jej powieść, mianowicie Gwałt. Opowieść miłosna, w której autorka również porusza kwestię kobiet, aczkolwiek z nieco innej strony. Oates jest bezpośrednia, a jednocześnie wcale nie pisze wszystkiego - pozostawia czytelnikowi bardzo dużo do prywatnych domysłów, przemawia między wierszami. Z tego powodu uważam, iż jej książki powinno się czytać dawkami, niedużymi, żeby niczego nie przeoczyć. Należy je studiować i analizować. 
Czarna dziewczyna, biała dziewczyna zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Porusza kwestię rasizmu w latach siedemdziesiątych (dokładniej w 1974-1975), kiedy to trwa agonia epoki ,,dzieci kwiatów", protestów, rewolucji, narkotyków. Nie robi tego jednak w typowy sposób. Oates odwraca kota ogonem - tutaj czarnoskóra dziewczyna sama prowokuje, podpuszcza i gardzi białymi ludźmi. 
Minette to niemiłosierna hipokrytka - narzeka na wykorzystywanie przez ludzi swoich pozycji, podczas gdy sama na każdym kroku żeruje na przykrościach, które ją napotykają, i sięga po coraz większe przywileje - autorka pokazuje tu nieprawidłowości i wady równości. Jest chrześcijanką, wierzy w Boga i Jezusa Chrystusa, natomiast traktuje wszystkich z góry, bez szacunku, jest zarozumiała i samolubna. Nie potrafiłam ani polubić, ani zrozumieć tej postaci, ale właśnie o to chodziło Joyce Carol Oates, która umyślnie kreuje antypatycznych. 
Z kolei u Genny, która najpierw z czystej życzliwości i ciekawości chciała się zaprzyjaźnić z ciemnoskórą współmieszkanką pokoju akademika, pragnienie zbliżenia się do Minette przeradza się, moim zdaniem, w paranoję, fanatyzm. Dziewczyna przy byle okazji musi się bardzo pilnować, aby nie zrazić do siebie koleżanki - nie tylko złym doborem słów, ale nawet spojrzeniem, przypadkowym dotknięciem. 
,,Dlaczego żywiej pamiętamy uczucie wstydu niż dumy? A własny wstyd bardziej niż cudzy?" (str. 36) 
Rasizm to bardzo delikatna kwestia, podobnie jak wszelkie inne przejawy nietolerancji. Autorka przełamała stereotypy i zaprezentowała sprawę nieco inaczej, bardziej kontrowersyjnie - jak to u Oates bywa. Ja bardzo lubię i dobrze odnajduję się w jej książkach. Wam polecam zapoznanie się z utworem o nienawiści rasowej z trochę innej perspektywy. 


Swoją drogą, poszukuję, głównie na wymianę, wszystkich tomów ,,Kłamcy" Ćwieka, ,,Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza, ,,Pomnika Cesarzowej Achai" Ziemiańskiego, ,,Wiedźmina" Sapkowskiego (poza ,,Mieczem przeznaczenia") i ,,Oka jelenia" Pilipiuka. Ktoś, coś? Jeśli tak, proszę o napisanie e-maila, tam podam listę książek do zaoferowania. 
I zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w moim mikołajkowym konkursie - do wygrania dwie książki (hop, post niżej) :) 
Pozdrawiam!

poniedziałek, 24 września 2012

Irene Sabatini: ,,Chłopiec z sąsiedztwa"


 Wydawnictwo: Świat Książki 2012
 Język oryginału: anielski 
 Tytuł oryginału: ,,The Boy Next Door"
 Przekład: Anna Wrotny 
 Liczba stron: 444

,,[...]Rodzi się między nimi uczucie, które staje coraz silniejsze, mimo że żyją w świecie, gdzie nie ma ono racji bytu.'', mówi fragment opisu z okładki ,,Chłopca z sąsiedztwa". To właśnie nim, który zapowiadał dobrą i burzliwą historię miłosną z konfliktami politycznymi w tle, kierowałam się przy wyborze lektury. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przeczytałam pierwsze zdanie napisane przez panią Sabatini - ,,Cztery dni po moich czternastych urodzinach syn sąsiada podpalił swoją macochę.". Owa fraza, tak bezpośrednia, szczera, bezceremonialna i odważna, urzekła mnie, jak nic nigdy dotąd. Bo czyż nie czujecie groteskowości, jaka bije z tego zdania? Tylko spójrzcie - mała, bo zaledwie czternastoletnia dziewczynka, informuje czytelnika o takiej tragedii, takiej makabrze. Nie w tym tkwi jednak diabeł - najlepsze, że jest to stwierdzenie o najmożliwiej obojętnej barwie. Jakby dziecko to mówiło, iż na śniadanie zjadło bułkę posmarowaną masłem. 
Bulawayo, Zimbabwe, lata '80. Lindiwe to czternastoletnia miłośniczka literatury, która w książce pełni funkcję narratora. Dziewczynka ukrywa przed rygorystycznymi rodzicami swoją dziwną i niewyjaśnioną fascynację białym sąsiadem. Ian McKenzie nie tylko jest biały, ale także oskarżony o spalenie własnej macochy. Kiedy siedemnastolatek zostaje zwolniony z więzienia, między nim a Lindiwe rodzi się nieokreślona więź - nie do końca miłość, ale również nie taka zwyczajna przyjaźń. Kiedy Ian nagle wyjeżdża z RPA, ich znajomość zostaje urwana, wydawałoby się, na zawsze, jednakże po kilku latach dwójka spotyka się w zupełnie innych okolicznościach. Okazuje się, iż los nie zamierzał odpuścić i splótł losy Lindiwe i Iana nieodwracalnie... 
Moi drodzy, powiem Wam to wprost - to nie jest łatwa lektura. Wręcz przeciwnie, ani tematyka, ani fabuła, ani tło nie pozwalają nam się zrelaksować i należą do trudnych, wymagających całkowitego zastanowienia. ,,Chłopca z sąsiedztwa" nie da się bowiem przeczytać w jeden, dwa wieczory - aby zrozumieć tę książkę, potrzeba absolutnego skupienia, mimo iż styl autorki jest lekki i przyjemny. Informacji o pewnych rzeczach nie da się po prostu połknąć - trzeba je przyjąć, posmakować, possać, zastanowić się nad ich smakiem i dopiero wtedy przetrawić. W innym przypadku - po co tracić czas? 
Spodziewałam się, jak wspominałam kilkanaście linijek wyżej, przede wszystkim zręcznie napisanej historii miłosnej, w której polityka oraz konflikty rasowe, odgrywać będą jedynie nieznaczną rolę. Otrzymałam coś zupełnie innego - mocną, rzucającą na kolana powieść o tym, jak ciężko jest żyć i zachować twarz, gdy sytuacja i wszystko wokół lgnie w gruzach, przewraca się niczym domino. 
,,Chłopiec z sąsiedztwa" Irene Sabatini uświadamia nam również, jak wielka jest nasza niewiedza. Co mam na myśli? Otóż przyznam się bez skrupułów - o tak ciężkiej sytuacji w południowej Afryce na przełomie lat '80 nie miałam ani bladego, ani nawet zielonego pojęcia. Sabatini pisze szczegółowo i z pasją, aczkolwiek i tak nie wyjaśni nam wszystkiego, co się działo w owym czasie, dlatego warto zarówno przed, jak i po lekturze, zagłębić się w temat historii Zimbabwe. 
Utwór Sabatini jest ciężki, trudny, ale napisany przystępnym językiem. Uważam, iż zdecydowanie warto go poznać - to możliwość spojrzenia na świat z zupełnie innej perspektywy, docenienia tego, co mamy i w jakich czasach żyjemy. Polecam.