wtorek, 6 września 2011

It's over now

Albo jak kto woli: to już koniec. Bloga. Książek. Hiliko. Recenzji. Nas.


Nieeeeeeeeee, żartowałam rzecz jasna :) W życiu nie odważyłabym się zamknąć bloga. To mój najlepszy, najwierniejszy przyjaciel, jak mogłabym go opuścić? 
Więc o co chodzi? 
Otóż chodzi o współpracę z wydawnictwami. To była naprawdę ciężka decyzja, której jednak nie żałuję. Mając taką ilość książek do recenzji ja naprawdę czułam/czuję się przytłoczona i nie mam chęci na cokolwiek, zwłaszcza na czytanie. Te wszystkie wirtualne umowy wywierają na mnie presję, a przez często niedotrzymywane terminy po prostu czuję się źle. Postaram się jak najszybciej przeczytać dotychczas posiadane egzemplarze recenzyjne. Będę również zajmować się tymi własnymi, które już płaczą z zaniedbania. No, i tyle. 
Aha, być może skuszę się na jakąś nowość, ale zdecydowanie rzadziej. Sporadycznie. Wiecie, pisząc tę notkę, czuję dziwną lekkość i ulgę. Wiem dlaczego - jestem typem wolnego ptaka, indywidualistką, nie lubię robić nic na siłę. I zastanawiam się, jak przez ostatni rok dawałam radę. Nie twierdzę, że było źle. Nie narzekam. Wręcz przeciwnie - dzięki wydawnictwom moja biblioteczka się znacznie powiększyła. Współpraca z nimi to była moja decyzja, której podjęcia nie żałuję, ale już jestem zmęczona tym czytaniem na siłę.
Bardzo szanuję Kalio, bo jako pierwsza zdecydowała się przerwać współpracę. Ale to nie dziwne, to nie było pierwsze odważne postanowienie Joanny. I za to jej chwała, huhu :)

Tak na marginesie to wróciłam z mazur cała i zdrowa dwudziestego dziewiątego sierpnia. Darowałam sobie napisanie notki powrotnej. Wstydziłam się - i wstydzę się nadal - przyznać, że... nie przeczytałam ani jednej książki. A wzięłam ich tyle, to aż śmieszne! Postaram się wytłumaczyć (chociaż tego nie cierpię): podczas podróży byłam wykończona, a na miejscu zwyczajnie nie miałam czasu, było tyle atrakcji! Jezioro na szczęście głębokie, bo prawie czterometrowe, i ciągle pływałam (a nic nie schudłam, no proszę Was!). Jeździłam motorówką, zachwycałam się niesamowitymi widokami, spacerowałam, łaziłam po mieście (malutkim, prawie jak Białobrzegi, ale nic to). Było naprawdę fantastycznie.

Reakcje:

18 komentarzy:

  1. trzeba odpocząć też i od czytania. Dobrze, że było zbyt ciekawie, zeby siedzieć i czytać.
    A jeśli idzie o współpracę - odwaga zerwać, ale równie duża nie zacząć. Bardzo sporadycznie biorę książki do recenzji, nie zgłosiłam się do wydawnictw, kilka zgłosiło do mnie, ale ja decyduję się tylko na te ksiażki, które na sto procent wiem, ze nie żal mi będzie czasu czytać. Zadne tam dziewczyny z rybami w ilości sto miesięcznie mnie nie skuszą. Oczywiscie jest dużo tytułów, których nie dostaję, a chciałabym przeczytać, ale wolna jestem a jak mnie przyciśnie to sobie kupuję i tyle. Nawet mnie przycisnąć nie musi, kupuje w nadmiarze i tak, biorąc pod uwagę ile ksiażek czeka na półkach na przeczytanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie bardzo rozumiem cały ten szum z wydawnictwami i wspolpraca z nimi wiec moze nie powinnam sie wypowiadac(?) ... ale dla mnie to najwiekszy przywilej, ze sama dyktuje co mam czytac czy kiedy :) Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłam, że coraz więcej osób rezygnuje ze współpracy z wydawnictwami i szczerze powiedziawszy ja też chyba do tego zmierzam dokładnie z tych samych powodów co Ty. Nie pamiętam kiedy przeczytałam własną książkę, kiedy poszłam do biblioteki i spontanicznie wybrałam coś z półki. Bo wiadomo książki do recenzji trzeba najpierw :/.

    I nie ma się co wstydzić, że nie przeczytałaś nic na wyjeździe. Najważniejsze, że miło i aktywnie spędziłaś czas :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam cię i gratuluje siły, odwagi i wytrwałości w postanowieniu. Zgadzam się z tobą, że czytanie powinno być przyjemnością a nie przymusem, bo terminy gonią. mam tylko nadzieję, że dalej będziesz uczestniczyć w blogowym świecie, gdyż pusto by było tu bez ciebie:-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. a tak z ciekawości, to jak wygląda taka współpraca z wydawnictwem? :) nie zrozum mnie źle, ja dopiero zaczynam się orientować... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. :)))
    Witaj w klubie:)
    Fajnie tak na luzie, nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję!:)
    I masz rację! Ja nadal więcej książek kupuję niż dostaję i uwielbiam czytać swoje własne egzemplarze, kupione w księgarniach:)
    najważniejsze żeby nie dać się zwariować, czyta się po to aby czerpać z tego przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Izuś - dziękuję. Otóż to, czytanie jest po to, aby się odprężać, relaksować, a nie stresować goniącymi terminami :)

    Kalio - to teraz możemy sobie przybić piątkę ;)
    Oj, fajnie fajnie. Od dziś będę się delektować lekturą, a nie od razu ją połykać.

    Kasia.eire - masz rację. W tym całym szaleństwie wydawniczo-recenzyjnym trudno jest iść pod prąd i czytać własne książki.

    Freesia - dostajesz książki od wydawnictw, które powinnaś zrecenzować.

    Cyrysia - dziękuję za miłe słowa, zrobiło mi się ciepło na sercu :)

    Maya - a ja tego nie zauważyłam szczerze mówiąc. Spostrzegłam rzecz odwrotną - coraz więcej jest blogów zakładanych tylko dla darmowych książek. Gardzę takimi.

    Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem współpraca z wydawnictwami wcześniej czy później zabije niezależność recenzenta. Dlatego też ja się na to nie zdecyduję bo takie czytanie z polecenia w ogóle mnie nie kręci. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi o czytanie na wakacjach to przyznam się, że też prawie nigdy nic nie czytam. Może to głupie, a ja przecież kocham czytać, ale wyjazd dla mnie jest rzeczą świętą, odpoczywać z książką to ja mogę koło domu, a jedynym wyjątkiem jest leżenie z książką na plaży. Więc na wyjazdy biorę książkę, ale nie czytam raczej, znajduje wiele ciekawszych możliwości wypoczynku ;)
    a jeśli chodzi o współpracę, to też się do tego przymierzam, ale na razie nic nie zamawiam, tylko czytam to co już od wydawnictw mam. A jest tego niestety sporo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo osób ostatnio zrywa z recenzowaniem dla Wydawnictw. Cóż, wiem, że to może być męczące. Mi, póki co się podoba i nie chcę rezygnować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na wakacje też zabrałam stos, a przeczytałam łącznie ze 20 stron. Nic to, nie po to w końcu jadę w ładne miejsca, żeby patrzeć na to samo, co w domu.
    A decyzja, w moim mniemaniu, słuszna. Lepiej wybierać samemu co się chce czytać, kiedy i jak długo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastycznie, że porządnie odpoczęłaś, świetnie, że czujesz się wolna jak ptak, nic tylko gratulować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hiliko z tymi nowymi blogami to też jest fakt. Ale widziałam już 5 takich blogowych decyzji o zakończeniu bądź ograniczeniu współpracy z wydawnictwami :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że odpoczęłaś na wakacjach. Nie dziwię się, że nie czytałaś - sama zabrałam nad morze kilka książek i przeczytałam parę stron. I to chyba głównie w pociągu, kiedy już nie miałam co ze sobą zrobić. Kiedy chce się spędzić urlop na odpoczynku, nawet książka może być męcząca :)

    A decyzję Twoją doskonale rozumiem. Miewałam takie momenty, kiedy odkładałam na bok 'własne' książki, obkładając się tymi od wydawnictw. Niemniej, wciąż znajduję między tym równowagę i czytam to na co aktualnie mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również mało przeczytałam na wakacjach - ale to chyba jedynie świadczy o tym, jak ciekawe i zajmujące były ;)

    Nie współpracuję jeszcze z żadnym wydawnictwem i na razie mi się do tego nie pali. Od czasu do czasu wezmę jakąś książkę do recenzji z jakiegoś portalu i tyle, reszta czasu dla mnie :) A i tak stosiki ogromne moich książek czekają...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że z tymi wydawnictwami to ma sens jedynie wtedy, kiedy bierze się książki od jednego wybranego wydawnictwa. Bo jak ktoś bierze od wszystkich, i każde wydawnictwo przyśle powiedzmy jedną książkę na miesiąc, to właściwie nie ma czasu na nic innego. Ja mam podobnie tylko nie z wydawnictwami, a z biblioteką. Oddaję jedna książkę a wypożyczam pięć innych :P Jak teraz patrzę na pięć wypożyczonych i siedem swoich do przeczytania.... A jeszcze egzaminy, sesje, praca...

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam Cię za tę decyzję. Myślę, że dobrze zrobiłaś - w końcu jeśli masz czytać na siłę, to jaki w tym sens? Ludzie powinni czerpać z tego przyjemność, a nie żyć pod presją czasu i martwić się niedotrzymanymi terminami ^ ^

    OdpowiedzUsuń